Totoro we Francji!

Totoro i wieża Eiffel'aPrzyszedł i czas na Paryż! Kilkudniowa magia i wyścig z czasem, żeby zobaczyć jak najwięcej. Totoro mimo swej ospałej natury wyjątkowo porzucił focha, dzielnie dotrzymywał kroku i wciskał się niemal w każdy kadr. A jako że od lat jest fanem filmowej Nowej fali zażyczył sobie, aby z tej podróży wszystkie zdjęcia były czarno-białe :)
Zaczęło się od okupacji „pępka Francji”, z którego mierzy się wszystkie odległości w tym kraju.
DSC_0037Katedra Notre Dame w wydaniu dużym…
Totoro i Notre Dame… i małym :)
Totoro i Notre DameZachwyciły go piramidy Luwru… bo innych wcześniej nie widział!
Totoro i LuwrChęć zapozowania pod odwróconą piramidą była silniejsza od dobrych manier (Totoro wciśnie się wszędzie), rzeczywiście pasuje tam idealnie :)
Totoro i LuwrW Wersalu zapragnął zdjęcia z samym Napoleonem…
Totoro i Napoleon… prawie się rzucił na łoże Marii Antoniny…
Totoro w Wersalu… o dziwo nieszczególnie zachwycił się Galerią Zwierciadlaną…
Totoro w Wersalu… za to w ogrodach odnalazł swoje miejsce i zakomunikował, że zostaje.
Totoro w WersaluNa szczęście dał się przekupić macaronami…
Totoro i macarons… i wieczornym spacerem po Montmartrze :)
Totoro na MontmartreTotoro na MontmarteA następnego dnia czekała przecież upragniona wieża Eiffel’a! Okazało się, że Totoro ma delikatny lęk wysokości, stąd nieco zdenerwowana mina, bo namówiłam go, żeby stanął na szklanej podłodze…
Totoro na wieży Eiffel'a… ale widok na Sacré-Cœur go zachwycił i uspokoił :)
Totoro na wieży Eiffel'aTotoro bardzo lubi jeździć metrem :)
Totoro w metrze, ParyżJak wiemy lubi też pociągi (zobacz: Totoro w Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku), więc nic dziwnego, że zachwycił go budynek Muzeum Orsay, który kiedyś pełnił rolę dworca kolejowego – przepiękny!
Totoro w Muzeum Orsay, ParyżNie mogło zabraknąć selfie z samym Van Goghiem :)
Totoro i Van GoghW bardzo krótkich chwilach wytchnienia przysiadaliśmy na kawę (wyjątkowo nie zieloną herbatę, bo przecież w kawiarni w Paryżu kawa to mus)…
Totoro w Paryżu… albo na lokalny smakołyk w postaci naleśników z mąki gryczanej – koniecznie do powtarzania w domu!
Totoro w ParyżuPodczas jednej z Totorowych konsumpcji ja wyrwałam się na kilka chwil na „japońską” ulicę Paryża.
Rue Sainte-Anne - japońska ulica w ParyżuJest na niej kilkanaście japońskich restauracji, gdzie można zjeść ramen, takoyaki, okonomiyaki, są też zestawy bento :)
Rue Sainte-Anne - ulica japońska w ParyżuRue Sainte-Anne - ulica japońska w ParyżuRue Sainte-Anne - ulica japońska w ParyżuJest też japońska księgarnia i kilka całkiem dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczych…
Rue Sainte-Anne - ulica japońska w Paryżu… i takich z tradycyjnymi wyrobami japońskimi.
Rue Sainte-AnneRue Sainte-Anne - ulicja japońska w ParyżuNiestety nic tam dla siebie ciekawego nie znalazłam. Po latach polowania na japońskie „gadżety” w różnych miejscach dochodzi się niestety do wniosku, że wszędzie jest to samo… Nie wszędzie jednak jest Uniqlo! I tak wróciłam z Paryża z nieplanowaną kurtką, ponieważ w Uniqlo doznaję braku opamiętania :)
Uniqlo ParisPoza Paryżem wywiało nas jeszcze do Normandii, na Mont Saint-Michel – przepiękne miejsce ze średniowiecznym klasztorem na wzgórzu.
Totoro na Mont Saint-MichelWidoki w stronę Morza Północnego zapierały dech w piersiach!
Totoro na Mont Saint-MichelSporo było tu turystycznych motywów japońskich :)

Mont Saint-Michel

Oprócz Hello Kitty spotkaliśmy też Japończyków, przy których Totoro poczuł się przez chwilę jak celebryta, bo wszyscy wykrzykiwali jego imię i nie szczędzili „kawaii” :)
Totoro i Hello KittyPo tej chwili sławy trzeba było ochłonąć przy szklance lokalnego cydru i świeżych mulach – rozkosz!

Totoro - Mont Saint-MichelNa zakończenie francuskich przygód czekał nas wieczorny rejs po Sekwanie. Na zdjęciu Totoro na tle Pont des Arts (jeszcze z kłódkami, podobno dwa dni po naszym wyjeździe je ściągnięto…Totoro Pont des ArtsI wieża zamigotała dla Totoro na pożegnanie ;)

Totoro wieża Eiffel'a
Paryżu, wrócimy! :)

Reklamy

Gadżety Studia Ghibli w Kyoto, Totoro bento box i bento nr 71

Kolejną bentową dziesiątkę otwiera spektakularnie nowe pudełko! :) Oczywiście nie mogłam się oprzeć i z Japonii przyleciały ze mną aż trzy.. Na pierwszy ogień poszło Totorowe i już czuję, że będę z niego często korzystać. Kształt daje duże możliwości aranżacji przestrzeni, a pojemność 900 ml – gwarancję, że się najem :)

Tym razem w pudełku znalazły się: ryż, pieczony dorsz z matcha solą (sama się zdziwiłam, że coś takiego istnieje), brukselki, kaki i japońskie czekoladki Apollo アポ ロ.

japanesechochlyn - Totoro bento boxjapanesechochlyn - Totoro bento boxA teraz kilka słów o miejscu, w którym pudełko zostało kupione. Sklepik znajduje się przy głównym trakcie handlowym prowadzącym do świątyni Kiyomizudera w Kyoto i trafiłam na niego przypadkiem. Na szczęście, bo trzy lata temu, daję głowę, znajdował się w innym miejscu. Trzeba być czujnym i wypatrzeć wskazówkę, bo jest dość schowany:

japanesechochlyn - donguri no mori

Dopiero po przejściu kilku metrów wgłąb zabudowań widać właściwy szyld i wielkiego drewnianego Totoro:
japanesechochlyn - donguri no mori

Mimo, że w sklepie nie ma jakiegoś oszałamiającego wyboru, nie udało się uniknąć oczopląsu i trudnych decyzji :) Oparłam się Totoro skarbonce i kotobusowi, ale łatwo nie było…

japanesechochlyn - totoro skarbonkajapanesechochlyn - totoro kotobus

Oczywiście w sklepie były dostępne gadżety z innych filmów Studia Ghibli, najwięcej chyba z ostatniego „Kaze tachinu”, ale mój szał ogranicza się do Totoro :)

japanesechochlyn - studio ghibli shopKupiłam ostatecznie pudełko i breloczki: Totoro i kurzyka. Co do pudełka dodam jeszcze, że owszem podoba mi się, ale uważam, że potencjał na totorowe pudełka zupełnie nie jest wykorzystany – rodzajów jest mało i graficznie są trochę bez polotu, że nie wspomnę o tym, dlaczego nie ma pudełka w kształcie samego Totoro? To byłby istny szał! :)

Totoro w Rzymie i Mercatino Giapponese

W ostatni weekend pokusiliśmy się z Totoro na małe rzymskie wakacje :) Dla mnie to był już piąty raz w Wiecznym Mieście, dla Totoro pierwszy, tak czy siak zachwytom nas obojga nie było końca! :) To miasto magiczne.

Zaczęliśmy zwiedzanie od Piazza di Spagna i aż tak ogromnej ilości ludzi się nie spodziewaliśmy!

Podobnie było przy Fontanie di Trevi… ale Totoro nie dawał za wygraną, przeciskał się pomiędzy ludźmi,
aby zapozować do upragnionego zdjęcia:

Zerknęliśmy też do Pantheonu:

i na Piazza Navona, żeby zobaczyć jedną z piękniejszych Fontannę Czterech Rzek:

DSC06397ale to nie fontanna wzbudziła zainteresowanie Totoro, tylko pieczone kasztany :) zajadaliśmy się oboje!

Następnie maluch uparł się, by zobaczyć Campo de’ Fiori. Mówiłam, że to gwarantowane rozczarowanie, ale musiał przekonać się na własne oczy…

Na osłodę zabrałam go do mojej ulubionej fontanny żółwi (Fontana delle Tartarughe) na Piazza Mattei – jest niewielka, urocza i wiąże się z nią legenda miejska.

Stamtąd było już niedaleko na Kapitol, gdzie obowiązkowa była fotografia z podobizną wilczycy kapitolińskiej :)

I wreszcie Forum Romanum i Colosseo!

Następnego dnia udaliśmy się na Mercatino Giapponese – zorganizowane na jeden dzień targowisko japonizujących bardziej niż japońskich, jak się okazało, różności.

1925345_10152102887373183_714835548_nSporo było tam rzeczy związanych z mangą, anime, cosplay, co nie do końca znajduje się w kręgu moich zainteresowań, było też trochę rękodzieła, kokeshi i bardzo niewielka oferta artykułów związanych z bento (szkoda!).

DSC06424???????????????????????????????Można było jednak zjeść np. całkiem smaczne takoyaki.

Na całym targowisku odnalazłam jedno szczególnie interesujące stanowisko z „Totorową” ceramiką!
Cudowności!

Długo nie mogłam się zdecydować, ale w końcu wybór padł na kubek:
<3

Totoro kręcił nosem, bo nie lubi konkurencji ;) ale ostatecznie oboje zadowoleni udaliśmy się nad morze! Komunikacja miejska niezbyt nam sprzyjała i kiedy dojechaliśmy na miejsce, było już trochę chłodno, ale za to załapaliśmy się na przepiękny zachód słońca! Totoro szalał z radości, bo zdecydowanie lepiej mu kiedy jest bliżej natury niż w zatłoczonym metrze :)

Ostatniego dnia nie mieliśmy już za bardzo czasu na zwiedzanie, ale dotarliśmy do parku akweduktów, które naprawdę robią wrażenie i znaleźliśmy kwitnącą śliwę – Totoro poczuł się jak w domu :)

Rzymie, wrócimy! :)

Totoro w Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku

Kolejna podróż z Totoro za nami! Tym razem spontanicznie odwiedziliśmy Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej. Chłopaki lubią pociągi, co zrobić… Ja wymarzłam, oni wniebowzięci :) Ponadto, wybaczcie refleksję niezwiązaną z Japonią, wizyta w tym miejscu jakoś mnie przygnębiła – bardziej przypominało graciarnię niż muzeum, a wielka szkoda, bo niejednokrotnie cenne tam kawałki historii… Warto jednak odwiedzić, zobaczyć i chociaż zakupem biletu wspomóc :)

Pociągi mają Totorowe oczy! :D
DSC_0053sJako  że pociągi są duże, a nasz Totoro malutki, na kolejnych zdjęciach bawimy się w „znajdź Totoro” :)DSC_0055s DSC_0003s DSC_0024s DSC_0030sW dawnym wagonie pocztowym:DSC_0036sW muzeum mieści się także wystawa motocykli amerykańskich, Totoro przyssał się do modelu z 1924 r.!DSC_0012sI żeby nie było – odrobina orientu ;)DSC_0017sCiekawe, gdzie nas poniesie następnym razem… :)

Totoro: torba i etui

Końcówka roku zmobilizowała mnie do uporania się z tzw. niekończącymi się tematami, m. in. z Totorową torbą na bento, którą szyłam od pół roku. Zaczęłam na urlopie i po nim projekt szlag trafił, ale wreszcie skończyłam! :) Mało tego, w związku z absolutnie mizernym wyborem etui dla telefonów marki Nokia, postanowiłam uszyć sobie jeszcze co nie co w tym celu.

Ostatni raz igłę z nitką miałam na poważnie w rękach chyba w podstawówce na lekcjach ZPT, więc szyłam z wypiekami na twarzy i skurczami ręki, ale jakoś poszło i całkiem moje nowe Totoro twory lubię :)

DSC_0049 (640x428)DSC_0042 (640x428)

DSC_0074 (640x428)DSC_0060 (640x428)

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: