Japonia oczami Polki, Polska oczami Japonki – relacja ze spotkania

zdj.319 czerwca w siedzibie Wrocławskiego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych SEKTOR 3 odbyło się spotkanie zorganizowane przez stowarzyszenie SIETAR Polska zatytułowane „Japonia oczami Polki, Polska oczami Japonki”. Miałam przyjemność wystąpić w pierwszej części i opowiedzieć o swojej podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni. Było to bardzo miłe doświadczenie! Po pierwsze dlatego, że mogłam przeżyć swoją przygodę jeszcze raz, a po drugie (i ważniejsze) ze względu na świetną, żywo zainteresowaną tematem publikę! :)

Jako że głównym celem SIETAR na całym świecie jest działanie na rzecz dialogu międzykulturowego, w swojej opowieści (oprócz informacji i wrażeń typowo turystycznych) kładłam nacisk na różnice międzykulturowe, które mnie zaskoczyły i zachwyciły, np. zobrazowane przykładami wrażenie, że w Japonii wszyscy funkcjonują tak, aby nie uprzykrzać życia innym. Na ten temat nie będę się może rozpisywać, ponieważ od tego jest poniekąd cały mój blog :)

Bohaterką drugiej części prezentacji była Kaori Yamashita, która podzieliła się z nami wrażeniami o Polsce i te, bardzo ciekawe, z chęcią tu przytoczę.

Kaori mieszka we Wrocławiu już prawie dwa lata, ponieważ robi doktorat na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Przed przyjazdem do Wrocławia studiowała też w Lipsku, więc Polska nie jest jej pierwszym europejskim doświadczeniem.

20130618322Pierwsze skojarzenia, jakie miała z naszym krajem przed przyjazdem to: zimno, katolicyzm i burzliwa, trudna historia. Pierwsze się sprawdziło, zwłaszcza ostatnia długa zima dała jej w kość… Co do wizji wszechobecnego katolicyzmu, ku swojemu zaskoczeniu, odkryła także obecność innych grup wyznawców, m. in. baptystów, do której to grupy sama należy. Naszym przejściom historycznym trudno zaprzeczyć, natomiast Kaori była zaskoczona tym, że Polska jest tak barwnym i tętniącym życiem krajem.

Teraz Kaori postrzega Polskę i jej społeczeństwo jako bardzo szybko zmieniające się i mające dużą zdolność do przyjmowania
i akceptowania wszelkiego rodzaju nowości. Wspomniała, że w Japonii także łatwo przyjmują się nowości, zwłaszcza pochodzące z Ameryki, jednak akceptacja ta kończy się na poziomie popkultury, natomiast bardzo trudno zaszczepić w japońskim społeczeństwie zachodni sposób myślenia – nawiązała tu do sytuacji kobiet. Kaori szczególnie podziwia polskie kobiety za ich aktywny styl życia i indywidualizm. W Japonii płeć piękna wciąż ma trudniejsze życie. Panie zarabiają dużo mniej niż mężczyźni, nie są dopuszczane do pełnienia wyższych stanowisk. Oficjalnie mają możliwości, np. założenia własnej działalności gospodarczej, jednak trudność tkwi w finansowaniu takiego przedsięwzięcia, a kobieta w Japonii dla banku nie jest wiarygodnym, godnym zaufania klientem.

Polacy według Japonki są bardzo miłym, życzliwym i troskliwym narodem. Zwróciła uwagę, że w przeciwieństwie do innych krajów Europy, w których była, polscy sprzedawcy czy kasjerzy nawiązują z nią dialog i, w razie potrzeby, nie mają trudności z wypowiadaniem słów „”nie wiem” czy „przepraszam”. Kaori zauważyła, że w Polsce ludzie są traktowani bardziej „po ludzku” niż w Japonii, gdzie według niej ludzi traktuje się „jak roboty”. Jako przykład podała polskich pracowników supermarketów, którzy, wykonując swoją pracę, są na równi z klientami. Kaori w Japonii pracowała w sklepie i niemiło wspomina te czasy, ponieważ oznaczało to niższą pozycję w hierarchii społecznej i była traktowana jako ktoś gorszy. Zawsze miała obowiązek posiadania drobnych w kasie (w przeciwnym razie szef udzielał srogiej reprymendy) i nie mogła pójść swobodnie na przerwę. W Polsce pracownicy mają swoje prawa i (!) nie irytują jej sytuacje, kiedy np. kasjerka na dworcu kolejowym zamyka kasę, mimo długiej kolejki oczekujących, ponieważ postrzega to jako poszanowanie dla bycia człowiekiem. (Tu muszę przyznać, że aż mi się zrobiło głupio, ponieważ osobiście (i zakładam, że nie jestem jedyna) zachwycałam się jakością obsługi w Japonii, nie przyszło mi jednak do głowy, żeby spojrzeć na to właśnie z takiej perspektywy, o jakiej mówiła Kaori…)

Na co jeszcze zwróciła uwagę, to niezrozumiały dla niej fakt, że w Polsce bardzo szybko zmieniają się ceny produktów, niezależnie nawet od tego, czy cena zmienia się na promocyjną czy nie. Wszyscy zebrani byli zaskoczeni, okazało się, że nie zwracamy uwagi na ceny. :) W Japonii ceny podobno zmieniają się bardzo powoli.

Polska dla Kaori jest krajem, w którym tradycja miesza się z nowoczesnością i mając na uwadze dużą elastyczność
i otwartość Polaków, widzi ona w tym wiele szans na przyszłość. Zaznaczyła, że jesteśmy stosunkowo młodym państwem, ale z wieloma możliwościami.
Kaori chciałaby zostać w Polsce po skończeniu studiów, więc chyba naprawdę jej się tu podoba :) Jej ulubioną polską potrawą są oczywiście pierogi :)

Spotkanie było bardzo ciekawe i przemiłe. Trwało ponad dwie godziny, w okropnym upale, więc z tego miejsca jeszcze raz serdecznie dziękuję naszym gościom za przybycie i wytrwałość w tej temperaturze. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy :)

zdj.5

Serdecznie polecam stowarzyszenie SIETAR Polska, którego mam przyjemność być członkiem. Organizacja działa na rzecz akceptacji i szacunku, wspomaga komunikację, badania i edukację międzykulturową.

zdjęcia: Dorota Pudło

W kinie w Tokyo

Jako absolutny kinomaniak nie mogłam nie skorzystać z okazji do połączenia dwóch moich pasji. Będąc w Tokyo postanowiłam pójść do kina i zobaczyć jak wygląda chodzenie do kina po japońsku :)

DSC02334Zarówno wybór samego kina, jak i seansu był dziełem przypadku, ale cudnym zbiegiem okoliczności trafiłam idealnie. Dotarłam do kina w dzielnicy Shibuya, znajdującego się w centrum kulturalno-rozrywkowym Bunkamura (文化村, dosł. kulturalne miasteczko). Bunkamura to olbrzymi wielopiętrowy kompleks, w którym, oprócz kina, znajduje się sala koncertowa, cztery teatry, muzeum, sklepy i restauracje. Budynek mieści się około 7 minut drogi od stacji Shibuya (od strony wyjścia Hachiko). Trochę pokluczyłam, ale w końcu trafiłam na właściwe wejście, windę i znalazłam się w kinie Le Cinema na 6 piętrze.

DSC02333Od przeuprzejmej (jak zwykle) obsługi dowiedziałam się, że za chwilę zaczyna się film, którego plakat wisiał przy kasie. Zobaczyłam znane mi twarze zachodnich aktorów i uradowana zdecydowałam się na zakup biletu. Tu przeżyłam lekki szok, ponieważ cena stanowiła połowę kwoty zapłaconej przeze mnie pół godziny wcześniej za trampki marki Converse! Nie mogłam sobie jednak odmówić i podałam Pani odliczoną kwotę. Nie robiłam wcześniej rozeznania, jakie są ceny biletów do kina i jak wyświetlane są filmy w Japonii (czy z napisami, czy z dubbingiem), ale przestało to być dla mnie istotne, poszłam na żywioł – chciałam po prostu pójść do kina w Tokyo! :) Przed rozpoczęciem seansu przespacerowałam się po holu i zobaczyłam materiały reklamujące film, na który się wybierałam. Był to „Nie opuszczaj mnie” na podstawie powieści urodzonego w Japonii Kazuo Ishiguro. Zaskoczyła mnie ręczna wyklejka materiałów o filmie na tablicy, jakoś nie pasowała do nowoczesności dzielnicy Shibuya, ale miała swój urok.

DSC01150

DSC01152

DSC01153Podczas seansu, przy pełnej Sali panowała całkowita cisza, nikt nic nie jadł, ani nie siorbał, ponieważ jest to w złym tonie. Absolutnie zachwyciło mnie jednak zachowanie Japończyków po skończonym filmie. Kiedy na ekranie pojawiły się napisy, nikt nawet nie drgnął. Wszyscy doczekali w skupieniu i ciszy do samego końca i dopiero wtedy zapalono światła, a widzowie niespiesznie zebrali się do wyjścia. Faktem jest, że film był dość wstrząsający, refleksyjny i wzruszający, więc nie było powodu do opuszczania Sali w podskokach, ale wytrwanie do końca napisów to przecież szacunek dla twórców i dla współoglądających. Urzekło mnie to.

DSC01151Ogółem w samym Tokyo jest prawie 60 kin. Wiele z nich jest zlokalizowanych w centrach handlowych, zwykle są wielosalowe i, jak można przeczytać w sieci, zdecydowana większość jest nowoczesna i wygodna.

Teraz już wiem, że filmy obcojęzyczne pokazywane są w oryginale, z japońskimi napisami po prawej stronie ekranu pionowo :) Dubbinguje się głównie filmy dla dzieci. Zdarza się też, że filmy są wyświetlane w obu wersjach w tym samym kinie, warto więc przed zakupem biletu zorientować się w jakiej wersji będzie wyświetlany film:

– dubbingowany (fukikae) może zostać oznaczony znakami:

吹き替えの
ふきかえばん
吹き替え版
吹替え版
吹替版

– z napisami (jimaku) może zostać oznaczony znakami:

字幕
じまく
字幕版
じまくばん

Każde kino ma swoją stronę internetową, na której można sprawdzić repertuar, często jednak są to strony wyłącznie w języku japońskim. Repertuar kin po angielsku dostępny jest na dedykowanej stronie The Japan Times. Co ciekawe premiery filmów zagranicznych mają w Japonii miejsce zwykle kilka tygodni (jeśli nie miesięcy) później niż w Polsce.

DSC05767Bilety do kina w Tokyo rzeczywiście są dość drogie, bo kosztują 1800 ¥, czyli jakieś 3 razy więcej niż płacimy w Polsce. Podobno pierwszego dnia miesiąca wszędzie kosztują 1000 ¥, ale znalazłam tą informację w sieci i była dość stara, więc nie wiem na ile aktualna. Tak czy inaczej było to bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie. Następnym razem też pójdę! :)

Kultura palenia w Japonii

Wiele rzeczy zaskakuje Europejczyków w Japonii. Mnie także nie ominęło kilka dawek szoku. Jedna z nich dotyczyła faktu, że w przeciwieństwie do Europy, w Japonii można palić w lokalach (typu kluby, restauracje, salony pachinko), ale nie powinno się palić na ulicy! Najpierw w oczy rzuciły mi się napisy na chodniku mówiące, aby nie palić idąc… Zaskoczenie co nie miara. Później zaczęłam zauważać mniejsze lub większe tzw. smoking areas, a w nich (i wokół nich) tłoczących się palaczy.

Smoking Area w Shibuya, Tokyo

Smoking Area w Shibuya, Tokyo

Dlaczego tak jest? Bo Japończycy inaczej rozumieją przestrzeń publiczną i dlatego to ulice powinny być według nich wolne od dymu papierosowego, a decyzję co do zakazu palenia w pubach, klubach itp. pozostawia się ich właścicielom. Po chwili szoku stwierdzam, że ma to sens. Ludziom łatwiej jest przecież unikać miejsc prywatnych niż publicznych. Mogą zdecydować, że do danego klubu nie chodzą, jednak decyzja np. o nieuczęszczaniu danej ulicy może być już sporym utrudnieniem. Właściciele lokali bacząc na swoje interesy podejmują decyzję o zakazie palenia lub inwestują w dobry system wentylacyjny. A nawet jeśli nie, ważnym pozostaje fakt, że decyzja o dopuszczeniu lub zakazie palenia w miejscach prywatnych pozostaje w rękach właścicieli i to oni biorą na siebie ryzyko skutków swojej decyzji. [Absolutnie nie mam tu na celu krytyki polskiego prawa, zakaz palenia w lokalach mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ale idea japońska naprawdę do mnie przemawia.]

Smoking Area w Ginza, Tokyo

Smoking Area w Ginza, Tokyo

Trzeba podkreślić, że zakaz palenia w przestrzeni publicznej w Japonii nie jest ogólnokrajową regulacją, ale coraz więcej dużych miast wprowadza surowe przepisy określające miejsca, w których można palić. I tak, wiele dzielnic Tokyo, takich jak Shinjuku czy Shibuya (i dokładnie tam się z tym spotkałam) wprowadziło różnego rodzaju antytytoniowe przepisy, z zakazem palenia idąc włącznie. W miejscach, gdzie można palić, firmy tytoniowe zadbały oczywiście o dostarczenie popielniczek. Nie można palić w tokijskich taksówkach. W pociągach do wyboru są wagony dla palących i niepalących. W 2007 roku władze Kyoto również zabroniły palenia na ulicy, podobny przepis obowiązuje w Hiroshimie. [Turystyczna nieświadomość w tym zakresie może skutkować sporą grzywną, więc palącym zalecam ostrożność.]

W czasie całego mojego 10-ciodniowego pobytu w Japonii (w czterech miastach) widziałam tylko jednego Japończyka, który palił idąc (a właściwie biegnąc) ulicą! Jak to się dzieje, że Japończycy tak posłusznie przestrzegają przepisów to temat osobny. Na co ja jednak chciałabym zwrócić uwagę to fantastyczna kampania społeczna skupiająca się na manierach osób palących. Sama natknęłam się m. in. na te naklejki na dużych popielnicach:

Ogień znika pod butem, ale niedopałek niestety zostaje.

Ogień znika pod butem, ale niedopałek niestety zostaje.

Potrzeba tylko palców, by wyrzucić, lecz całego ciała, by posprzątać.

Potrzeba tylko palców, by wyrzucić, lecz całego ciała, by posprzątać.

Zachwyciły mnie. Niby kwestie oczywiste, ale czy na co dzień ktoś się nad tym zastanawia? W Japonii chyba tak, bo na ulicach niedopałków nie ma. I jest pięknie!

Kampania jest prowadzona przez Japan Tobacco, firmę produkującą papierosy. Swoją drogą świetny manewr wizerunkowy, może by tak w Polsce…?

Więcej (dużo więcej) plakatów tej kampanii znajdziecie tutaj.

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!