Bento 74 – pudełko Kimono, prawdziwe onigiri i ostryga z Miyajimy

Nadszedł czas skorzystania z pudełka, któremu nie oparłam się w sklepie firmowym Bento&co w Kyoto. Uwielbiam serię Kimono, podobnie jak JaponiaBliżej, która pisała już o sklepie, więc nie będę się powtarzać, zwłaszcza, że się z nią w pełni zgadzam :) W linku znajdziecie też mapkę, jak dotrzeć na miejsce.

Bento&co KyotoTo moje drugie pudełko z tej serii – większe, bo o pojemności 950 ml (idealne na długi dzień albo do podziału z kimś) i dzięki temu dużo praktyczniejsze, bardziej przyjazne w zagospodarowaniu przestrzeni, choć do mistrza kompozycji sporo mi jeszcze brakuje… Pudełko kosztowało niecałe 2000 ¥ (w porównaniu z cenami w Polsce taniocha!), więc skusiłam się jeszcze na pałeczki z etui i torebkę. A co, w końcu Japonia cała jest od spełniania marzeń! :)

Bento&co KimonoJako że w poniedziałek po tygodniu L4 wracałam do pracy, miałam czas, siłę i poczucie, że bento musi być na wypasie. To był ten moment, kiedy można było otworzyć w końcu wędzone ostrygi przywiezione z Miyajimy :) W bento spoczęły błogo na ryżu w towarzystwie koziego sera ze szczypiorkiem, goji, edamame z czarnym sezamem i matcha cukierków. W drugiej części wylądowały grzyby shitake z sosem sojowym w żabie do polania przed zjedzeniem, podsmażone kawałki cukini, pomidorki, kilka nerkowców z wasabi i jagody od babci :)

Japonia pełną chochlą - bento 74Ale mało mi było, więc zrobiłam jeszcze onigiri z tuńczykiem i majonezem. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że przypomniałam sobie o przywiezionych z Japonii folijkach do onigiri. I, boże!, czad absolutny! :D Oto nagle w szary, zimowy, polski poranek miałam w rękach prawdziwe onigiri na śniadanie! Z idealnie zapakowanym, suchym, chrupiącym nori! Oszalałam! :)

Japonia pełną chochlą - onigiriJaponia pełną chochlą - onigiriNie wiem jednak, gdzie był mój mózg, kiedy dokonywałam tego zakupu, że wzięłam tylko jedno opakowanie folii (zawiera 6 sztuk!). Przemilczę, że kupiłam to w stujenowcu… (jakieś 3 zł) Nie, nie przemilczę – jestem debilem! :D Znalazłam teraz na ebayu, za 6 zł + 17 zł przesyłka. Wracam do milczenia.

Onigiri jeszcze dodatkowo wylądowało w dedykowanym mu pudełku, też ze stujenowca ;)
Japonia pełną chochlą - onigiriI tak oto poniedziałek był genialny! :)

Wędzona ostryga pyszna, ale za świeżo przyrządzoną na Miyajimie dałabym się pociąć… Prędzej czy później znów tam wyląduję, nie ma innej opcji :)
Japonia pełną chochlą - Miyajima - ostryga

Album spełnionych marzeń

Przygotowując się do kolejnej podróży nie sposób nie wracać do poprzedniej. Sporo pamiątek wrosło w moje codzienne otoczenie, ale po album ze zdjęciami sięgam rzadko, choć to chyba najcenniejszy namacalny zbiór wspomnień. Nie jestem fanką gromadzenia zdjęć w formie elektronicznej, bo raz, że nie ufam współczesnym nośnikom, a dwa – papier to papier, z duszą. Do tego przecież album ze zdjęciami z Japonii musiał być wyjątkowy. Wybór ujęć do druku był drogą przez mękę, szukanie odpowiedniego albumu ciągnęło się miesiącami, a samo klejenie… prawie potrułam domowników oparami kleju w sprayu :) Całość skończyłam jakieś półtora roku po podróży, ale było warto! :) Bo teraz można zasiadać do wspomnień:

Pierwszy dzień w Tokyo: pierwsza styczność z Yamanote Line i zakoch z miejsca – mogłabym nią jeździć non stop i słuchać jej dźwięków :) Mało kto mnie rozumie w tym względzie, ale Yamanote Line Sound Board ma na Facebooku 819 fanów, więc nie jestem całkiem sama :)
Tego dnia nie miałam konkretnego planu, pozwoliłam miastu się ponieść i dotarłam przypadkiem (!) do największego chramu w Tokyo – Meiji Jingu – zbudowanego dla uczczenia pamięci cesarza Meiji. Na zdjęciach oznaczenie Yamanote Line na peronie, pierwsze zobaczone przeze mnie ema, broszura o świątyni i mapa tokijskiego metra.
DSC06490

Znalazłam się też w parku Ueno, gdzie zobaczyłam upragnione sakury i hanami. Tylko kilka kwiatków mi się ostało, bo sporo było chętnych na taką pamiątkę z Japonii :)

DSC06492

Na ulicy w Shibuya zaczepił mnie fotograf, robiący zdjęcia ludziom, którzy kochają Tokyo i znalazłam potem swoje, z serduszkowym balonikiem, na jego stronie kilka miesięcy później, co zrobiło mi dzień, ba, nawet tydzień! :)

DSC06493

W Kamakurze uwiodła mnie świątynia Hasedera, o której pisałam już tutaj

DSC06496

… i ślub w świątyni Tsurugaoka Hachiman-gū – niebywałe przeżycie z zaskoczenia!

DSC06499Wspominam najpyszniejsze matcha-ciastko świata… Serio, nic mi tak w życiu nie smakowało! Na myśl o tym, że znowu je zjem, dostaję ekstazy :D
DSC06500

Moje pierwsze omikuji (w miarę pozytywne, więc zabrałam ze sobą) w świątyni Sensō-ji w dzielnicy Asakusa (Tokyo).

DSC06502

Pierwsze dango…, bez pojęcia czego się w ogóle spodziewać :)

DSC06506

Pierwszy ramen… oj trudne były początki tej miłości :)

DSC06513

I Kyoto! Z chłopcem grającym na gitarze nad rzeką Kamo

DSC06505… z maiko na ulicach…

DSC06508

… świątynie zen Daitoku-ji… (tym razem zdążę do Kōtō-in przed zamknięciem, postanowione!)

DSC06512

… i najpiękniejszy plakat filmowy, jaki kiedykolwiek widziałam.

DSC06515

I najważniejsza – Miyajima – moje miejsce na ziemi. Wisienka wisienek na torcie tortów. Marzyłam o niej od dziecka, nie wiedząc jeszcze nawet, gdzie i czym jest. W głębokiej podstawówce wykradłam ją tacie z kolekcji pocztówek, którą dostał od swojego taty z Japonii i mam tą kartkę do dziś <3 Jest dla mnie symbolem spełnionego marzenia. Przypomina, że warto marzyć, bo wszystko jest możliwe.

WP_20140924_001

DSC06516DSC06517DSC06518DSC06519DSC06520

270481_2168536653502_7232995_n

Nie dało się nie zakochać w Japonii! Trzeba wrócić!
…jeszcze tylko 35 dni!

Shirley MacLaine w roli gejszy (My Geisha, 1962)

0056267Polowałam na ten film chyba z rok i nigdzie nie  mogłam go znaleźć (a jeśli już, to z czeskim dubbingiem…), aż w końcu natrafiłam w sieci do obejrzenia online tutaj i wchłonęłam w mig! :)

Film opowiada o małżeńskiej parze filmowej: Lucy (Shirley MacLaine) jest aktorską gwiazdą, Paul (Yves Montand) reżyseruje jej filmy. On ma jednak poczucie, że żyje w cieniu żony i postanawia zrobić film bez jej udziału. Aby jej nie urazić, na warsztat bierze fabułę „Madama Butterfly” i główną rolę naturalnie chce powierzyć rodowitej Japonce. Lucy początkowo jest oburzona, ale ostatecznie chce wesprzeć męża i przyjeżdża to Tokyo dla towarzystwa. Widząc go w otoczeniu gejsz, postanawia dla żartu przebrać się za jedną z nich i zaskoczyć Paula. Ten jednak nie rozpoznaje żony, co prowokuje ją do dalszej maskarady. Kiedy okazuje się, że wytwórnia nie dofinansuje wystarczająco filmu, jeśli Lucy nie będzie w nim gwiazdą, postanawia wziąć udział w przesłuchaniu i dostaje główną rolę. Wciąż ukrywa swoją tożsamość, co jest okazją do wielu zabawnych gagów.

Film ogląda się świetnie. Jest lekki, zabawny, bardzo ładnie sfilmowany i Shirley MacLaine w swojej roli jest naprawdę rewelacyjna. Co prawda spore wątpliwości budzi fakt, jak dobrze od początku jej postać odnalazła się w roli gejszy, ale to komedia pełna umowności i uproszczeń, można to wybaczyć. Śmiać zdarzyło mi się w głos! W pamięci pozostają szczególnie sceny, kiedy Lucy poznaje tajniki życia gejsz, turniej sumo i sekwencja kręcona na Miyajimie – piękna! Poza „atrakcjami” japońskimi, ten film to po prostu ładna opowieść o byciu z drugim człowiekiem, umiejętności kompromisu i istotnej czasem pokorze.

mygeisha1MyGeisha40-800x344Sama MacLaine spędziła w Japonii siedem miesięcy i w ramach przygotowań do roli przez dwa tygodnie mieszkała razem z gejszami, podpatrując i ucząc się m.in. zasad ceremonii herbacianej czy klasycznego tańca. Rola była dla niej bardzo wymagająca – musiała nosić ciemne szkła kontaktowe i naciągano jej skórę, aby nadać oczom skośny kształt. Co sama pisze o tamtym okresie w swoim życiu, możemy przeczytać tutaj.

shirley-maclaine-makeup-artist-frank-westmore-my-geishaShirley MacLaine in My Geisha (1962, Paramount)gai-geisha-shirley

Moja ocena: 9/10
Jednym słowem – polecam!

 

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: