„Przyjdź zobaczyć raj” – Japończycy w USA podczas II wojny światowej

come_see_the_paradiseByło już filmowo o małżeństwach amerykańsko-japońskich w powojennej Japonii (tutaj). Teraz jestem świeżo po seansie filmu „Przyjdź zobaczyć raj”, który w 1990 roku wyreżyserował Alan Parker (napisał także scenariusz). Realia, w jakich osadzona jest fabuła, dają obraz życia Amerykanów pochodzenia japońskiego w latach 40-tych XX wieku.

Rzecz rozpoczyna się w Little Tokyo w Los Angeles, gdzie młody Amerykanin Jack McGurn (Dennis Quaid) zdobywa serce Amerykanki japońskiego pochodzenia Lily Kawamura. Ojciec dziewczyny nie akceptuje tego związku, więc młodzi uciekają razem do Seattle, aby się pobrać (tam nie było to zakazane) i tak mija kilka lat. Kiedy roznosi się wieść o japońskim ataku na Pearl Harbor, życie Japończyków w USA zmienia się diametralnie. Lily wraca do Little Tokyo, by być blisko rodziny, którą wkrótce czeka wysiedlenie do obozu…

Muszę przyznać, że o obozach dla Amerykanów pochodzenia japońskiego nie miałam najmniejszego pojęcia, więc film stał się dla mnie inspiracją do zgłębienia tematu.

Sięgając nieco wstecz: znaczące migracje Japończyków do USA rozpoczęły się w następstwie politycznych, kulturalnych i społecznych zmian, które niosła ze sobą Restauracja Meiji (1868 r.). Japonia weszła w fazę szybkiej modernizacji i otworzyła się na wpływy Zachodu. Część Japończyków podjęła wówczas decyzję o emigracji. Ci, którzy wybrali Stany Zjednoczone, osiadali głównie na Hawajach i Zachodnim Wybrzeżu. W 1924 roku zakazano dalszej imigracji do USA, co spowodowało ukształtowanie wyraźnych grup-generacji imigrantów: Issei (一世, pierwsi imigranci do 1924 r.), Nisei (二世, dzieci Issei) i Sansei (三世, trzecia generacja, dzieci Nisei). Zakaz imigracji zniesiono dopiero w 1965 roku.

Władze USA nie nadawały praw obywatelskich przedstawicielom Issei, nie mogli oni głosować ani posiadać nieruchomości. W Kaliforni i innych zachodnich stanach przed II wojną światową podejmowano próby legalizacji małżeństw mieszanych, jednak były one odrzucane przez Sąd Najwyższy. Mimo tych obostrzeń, Japończycy w Ameryce przed wojną wiedli podobny żywot jak obywatele USA.

JapaneseAmericanGrocer1942

Sklep Amerykanina pochodzenia japońskiego z napisem Jestem Amerykaninem, źródło: Wikipedia

Sytuacja uległa drastycznej przemianie po japońskim nalocie na amerykańską bazę floty i lotnictwa Pearl Harbor w grudniu 1941 roku. Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, a prezydent Franklin Delano Roosevelt (19 lutego 1942 roku) podjął decyzję o izolacji osób pochodzenia japońskiego żyjących na terytorium USA.

Uzasadnieniem dla takich działań miała być dbałość o bezpieczeństwo narodowe, przy czym warto podkreślić, że kryterium izolacji była rasa i pochodzenie, wszyscy Japończycy zostali uznani za potencjalne zagrożenie niezależnie od tego, czy były na to jakieś dowody. Wielu z Nisei nie znało nawet języka japońskiego, czuli się Amerykanami.

Podczas wojny, ponad 110,000 Amerykanów pochodzenia japońskiego zostało internowanych w dziesięciu obozach na terenie USA, zlokalizowanych głównie na zachodzie kraju. Całe rodziny z dziećmi były zmuszane do opuszczenia swoich domów, mogli zabrać ze sobą tylko to, co zdołali unieść.

japanese-internment-camp-3

Obozy były strzeżone i otoczone drutem kolczastym. Stanowiły samowystarczalne społeczności, ze szpitalami, szkołami i nawet pewną formą demokratycznego samorządu. Na rodzinę przypadało jedno wydzielone pomieszczenie w baraku. Każda izba była wyposażona w materace, koce, piec i światło. Pralnia, łaźnia i jadalnia były wspólne. Obóz oferował kilka opcji zatrudnienia, zarobki jednak były bardzo niskie.

Konstytucyjność instytucji obozów była kwestionowana w zasadzie od momentu, w którym powstały, jednak dopiero w grudniu 1944 roku sąd zarządził, że w obozach nie mogą być zatrzymani ci, którzy udowodnili swoją lojalność wobec Stanów Zjednoczonych. Stopniowo likwidowano obozy, dla wielu jednak powrót był trudny, nie mieli do czego wracać.

Dopiero w 1988 roku Kongres oficjalnie przyznał, że przesiedlenia i izolacja Amerykanów pochodzenia japońskiego w obozach były wynikiem „uprzedzeń rasowych” i „wojennej histerii”. Wypłacono ponad 1,6 miliarda dolarów odszkodowań internowanym i ich potomkom.

Wracając do samego filmu, ogląda się go całkiem dobrze. Urzeka zwłaszcza muzyka, która potęguje emocje. Najważniejsze jednak jest, że oprócz głównego wątku miłosnego, w znakomicie pokazanym tle widzimy wstrząsający kawałek amerykańsko-japońskiej historii. Warto zobaczyć.

Więcej o historii obozów np. tutaj

Brando w Japonii po raz drugi – „Sayonara”

Po obejrzeniu „Herbaciarni Pod Księżycem” nie sposób było nie sięgnąć po kolejną „japonizującą” pozycję z udziałem Marlona Brando. Film „Sayonara” powstał rok później, w 1957 roku i tym razem Brando gra już Amerykanina :)

ad-1957-sayonara-brandoObraz opowiada historię pilota, majora Lloyda Gruvera (Brando), który po sukcesach odniesionych w Korei, zostaje wysłany na przepustkę do Kobe, w Japonii. Tam czeka na niego przyszły teść (a zarazem przełożony w wojsku) z żoną i narzeczona. Bohater Brando nie do końca cieszy się z niespodzianki, ma wątpliwości co do snutych wokół niego planów na jego życie i stopniowo odsuwa się od swojej wybranki. Na drugim planie rysuje się wątek wojskowego Joe Kelly, który służył z majorem w Korei i przylatuje do Kobe, aby poślubić ukochaną Japonkę.

Gruver początkowo nie pochwala planów kolegi, podziela stanowisko armii, aby nie bratać się, a tym bardziej zakładać rodziny z podbitymi w wojnie Japończykami. Chcąc jednak oddać koleżeńską przysługę zostaje świadkiem na jego ślubie i stopniowo jego światopogląd ulega zmianie. Dzieje się tak zwłaszcza za sprawą pięknej Japonki Hana-Ogi, gwiazdy lokalnego teatru, w której się zakochuje i jest zdeterminowany by ją zdobyć.

Film jest ciekawy, ponieważ w przeciwieństwie do większości tworzonych w latach 50-tych melodramatów, pokazuje ważki problem rasizmu i uprzedzeń w ówczesnym społeczeństwie amerykańskim. Widzimy, jaki był stosunek Amerykanów do podbitych Japończyków i jakich środków używała armia by uniemożliwić związki swoich żołnierzy z Japonkami. Miejscowa ludność także jest pełna uprzedzeń. Jednak mimo tych niesprzyjających warunków, wbrew zaleceniom arii, małżeństwa amerykańsko-japońskie zawierane były na szeroką skalę. W 1956 roku ponad 10.000 Amerykańskich żołnierzy poślubiło Japonki. Był wśród nich James Michener, autor powieści, na podstawie której zrealizowano ten film.

Poza aspektem historycznym warto obejrzeć ten obraz ze względu na sceny ukazujące elementy kultury japońskiej, takie jak teatr Kabuki, ceremonia herbaciana, czy Tanabata. Urzekające są dwa poślubione sobie kamienie wg wierzeń shinto. Zaglądamy też do typowego japońskiego domu, japońskiej łazienki [pomijamy, że to kobieta myje mężczyznę ;)], czy podglądamy jakie maniery obowiązują przy piciu sake.

sayonara (1)

Docenić należy aktorstwo i tym razem to nie Brando będzie na piedestale, a odgrywający drugoplanowe role Red Buttons (Joe Kelly) i Miyoshi Umeki (jego żona Katsumi), którzy zostali nagrodzeni Oscarami. Umeki jest pierwszą i jak dotąd pozostaje jedyną wschodnioazjatycką aktorką, która otrzymała to wyróżnienie od Akademii.

11350053_gal

Film, mimo że trwa 2,5 h, ogląda się świetnie, w ogóle się nie dłuży, a mając na uwadze znaczenie tytułu, zastanawia i trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Nie zdradzę zakończenia, ale nadmienię, że filmowe jest inne niż w książce.
Do tego można się rozsmakować w Japonii :) Polecam!

Na deser filmik z wręczenia Oscara Miyoshi Umeki i trailer „Sayonara” w ciekawej formie z zapowiedzią odtwórczyni roli Hana-Ogi.

Marlon Brando jako Japończyk

http://24.media.tumblr.com/tumblr_l0xo1kSymz1qb0ssjo1_500.jpgUwielbiam amerykańskie kino lat 40-tych i 50-tych, więc kiedy natknęłam się na film z 1956 roku z Marlonem Brando, w dodatku grającym Japończyka (!), nie mogłam się oprzeć.

„Herbaciarnia Pod Księżycem” (The Teahouse of the August Moon) powstała na podstawie sztuki Johna Patricka i książki Verna Sneidera. To komedia, której akcja rozgrywa się w powojennej Japonii na wyspie Okinawa. Kapitan Fisby otrzymuje rozkaz, by w małej wiosce Tobiki wprowadzić amerykański model demokracji. Zostaje wyposażony w grubą księgę ze wskazówkami, jakie kroki powinien podjąć (w pierwszej kolejności ma wybudować szkołę w kształcie Pentagonu…). W porozumiewaniu się z miejscową ludnością pomaga mu oficjalny tłumacz – Japończyk Sakini (Brando). Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem i mieszkańcy zamiast szkoły… budują herbaciarnię i produkują brandy:)

Moje wrażenia? Film był śmieszny tylko momentami i ogółem nieco rozczarował, ale w ciekawy sposób sportretowano amerykańską armię, która na każdym kroku udowadnia nieznajomość kultury japońskiej i to rzeczywiście nieco bawi (choć żenuje także). W sieci przeczytałam, że „Herbaciarnia…” została uznana przez krytykę i publiczność za doskonały film rozrywkowy, co mnie osobiście zaskoczyło. Niemniej jednak warto obejrzeć ze względu na rewelacyjną rolę Marlona Brando, którego charakteryzacja, głos i akcent są bezkonkurencyjne. Podobno wielu widzów po seansie domagało się zwrotu pieniędzy za bilet, gdyż, według nich, Brando w ogóle nie pojawił się na ekranie. Ja również muszę przyznać, że przez pierwsze minuty nie mogłam uwierzyć w to, co widzę i z niepewnością wypatrywałam Brando w kolejnych scenach. Tylko barwa głosu ostatecznie zdradza jego tożsamość. Grana przez niego postać jest kluczowym ogniwem w przedstawionej historii, pełni też poniekąd funkcję narratora, który wprowadza nas w historię i wskazuje kilka różnic między Ameryką a Japonią. Podsumowując, polecam jako ciekawostkę Japanofilom, ale nie jako must see kinomaniakom.

936full-the-teahouse-of-the-august-moon-photo

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!