6 zachwytów nad początkami kina japońskiego

kletowskiNa zajęciach z Historii Kina Światowego w Akademii Filmowej Kina Nowe Horyzonty wkroczyliśmy już w epokę dźwięku, a ja nie dowiedziałam się prawie nic o początkach kina w Japonii. Wielka szkoda, ale co zrobić, nadganiam sama. Zależało mi na czymś zwięzłym, więc sięgnęłam po książkę Piotra Kletowskiego „Sfilmować duszę. Mała historia kina japońskiego”.

Nie chcę streszczać książki, ale jest kilka faktów o początkach kina japońskiego, które mnie zachwyciły i te pozwolę sobie tu wymienić.

Po pierwsze fakt, że kinematograf przywędrował do Japonii bardzo szybko, bo już na przełomie 1895 i 1896 roku (szkoda, że w książce nie ma dokładniejszych informacji, ale biorąc pod uwagę, że pierwszy publiczny pokaz filmu zorganizowany przez braci Lumière odbył się 28 grudnia 1895 roku, ta wzmianka i tak robi wrażenie).

Po drugie, pierwsze filmy wyświetlano najczęściej w teatrach (kabuki, rzadziej ) jako przerywniki dla spektakli, co szybko spowodowało, że powstała oryginalna forma sztuki, gdzie łączono teatr i film, który nie był już tylko przerywnikiem spektaklu, ale jego integralną częścią. Powstała z tego forma filmo-spektaklu (rensangeki) realizowana w Japonii do końca lat czterdziestych.

Po trzecie, od początku istnienia kina w Japonii, barwiono ręcznie taśmę filmową (miano się wzorować na drzeworytach).

Po czwarte, Japonia miała benshi, czyli aktora, który komentował to, co działo się na ekranie, podkładał głosy poszczególnym postaciom, można więc powiedzieć, że w Japonii udźwiękawiano film od samych jego początków.

Po piąte, już w 1903 roku powstało w Japonii pierwsze kino (elektryczny teatr denki-kan), w centrum Tōkyō.

Po szóste (i najważniejsze), dzięki temu, że filmy wyświetlano w teatrach i szybko zaczęli występować w nich najwięksi aktorzy teatralni, w Japonii kino praktycznie nigdy nie było „jarmarczną” rozrywką, a od razu stało się medium artystycznym. Na Zachodzie tak naprawdę dopiero po I wojnie światowej kino uznano za sztukę przyszłości, wcześniej stanowiło raczej rozrywkę dla plebsu i wzrastało w otoczeniu lekceważenia czy nawet pogardy. A Japończycy od razu poznali się na rzeczy :)

Wracając jeszcze na chwilę do samej książki – liczy ona niespełna 70 stron, ale jest bardzo dobrze napisana i zwięzłość działa na jej korzyść. Nie podlega dyskusji, że na ten temat można by napisać setki stron, ale w zwięzłości właśnie siła tej książki. Traktowana przeze mnie jako wstęp do tematyki kina japońskiego stanowi wyczerpującą i przemyślaną podstawę. Nie ma dla mnie chyba nic bardziej zniechęcającego do studiowania historii kina, niż czytanie grubej księgi o setkach różnych filmów, bez możliwości ich obejrzenia. Doceniam więc, że Kletowski wybrał te najważniejsze i książkę polecam.

Jeśli chodzi o nieme filmy japońskie wymienione w książce, niestety żadnego z nich nie udało mi się odnaleźć i obejrzeć. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć chociaż „Zbłąkane dusze na drodze” (1921) Minoru Murata – pierwsze arcydzieło kina japońskiego. Jeśli ktoś ma jakieś wskazówki, będę wdzięczna :)

Reklamy
Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Karolina Bednarz

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan All Over

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: