Dlaczego warto odwiedzić National Film Centre w Tokyo

Niektórzy z Was wiedzą, że obok Japonii moją drugą wielką pasją jest kino, a zwłaszcza jego historia. Kto jeszcze nie czytał o mojej cudownej przygodzie z Tokyo International Film Festival – zapraszam tutaj. Dzisiaj natomiast kilka słów o wizycie w National Film Centre.

National Film Centre TokyoTo siedmiopiętrowy budynek zlokalizowany w dzielnicy Marunouchi, pełen archiwów związanych z kinem japońskim i zagranicznym, z dwiema salami kinowymi i stałą wystawą na temat historii kina japońskiego i to właśnie ona warta jest odwiedzenia. Początki kina w Japonii były dość wyjątkowe, o czym pisałam już tutaj, więc byłam bardzo podekscytowana tym, co przyjdzie mi zobaczyć.
National Film Centre TokyoNiestety wystawy nie można było fotografować. Powyższe zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony Centrum.
Na korytarzu można sobie za to cyknąć fotkę z Matsunosuke Onoe ;)
Matsunosuke OnoeSama wystawa mnie nie rozczarowała :) Zobaczyłam m.in.:

  • Katsudo Shashin kai – magazyn filmowy z 1909 roku
  • film z japońskiej ekspedycji na Antarktydę z 1912 roku
  • pierwsze kamery Pathé, Bioscope
  • historię Shōzō Makino, uznawanego za ojca japońskiego filmu i Matsunosuke Onoe – jego pierwszego gwiazdora
  • historię ruchu „czystego filmu”, który dążył do swoistego „odteatralnienia” japońskiego filmu od 1910 roku
  • film dokumentujący wielkie trzęsienie ziemi w Kantō z 1923 roku
  • pierwsze animacje Shigeji Ogino
  • historię pierwszej gwiazdy filmowej i zarazem kobiety-reżysera Kinuyo Tanaki
  • informacje o pierwszym kolorowym filmie „Karumen kokyo ni kaeru” z 1951 roku
  • sylwetkę Eiji Tsubaraya – uznawanego wówczas za „boga efektów specjalnych”, odpowiedzialnego za sukces „Gojiry” z 1954 roku
  • Złotego Lwa weneckiego Akiro Kurosawy, którego otrzymał za „Rashōmona” w 1951 roku

Zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich oczywiście to atrakcje, ale jeśli wśród Was są entuzjaści kina i będziecie w Tokyo – polecam :)

A tu w ramach zachęty/ciekawostek znalezione na YouTube:

Filmik z wyprawy na Antaktydę:

Trailer pierwszego kolorowego filmu japońskiego [dość amerykański ten film się zdaje… muszę obejrzeć :)]

Filmik o powstawaniu Godzilli (a w zasadzie jej kostiumu):

Reklamy

Muzeum Ramenu w Yokohamie

Pierwsze chłodniejsze wieczory a za mną już chodzi rozgrzewająca miska ramenu… Dlatego dziś kilka słów o wyjątkowym miejscu, które zdecydowanie warto odwiedzić. To muzeum niezwykłe, bo oprócz części „historycznej” (bądź co bądź nudnej i ubogiej w angielskie tłumaczenia) w podziemiu jest część „doświadczalna”, gdzie możemy przekonać się, jak smakuje ramen w różnych regionach Japonii.
DSCN5780DSCN5785O ramenie od jakiegoś czasu w Polsce coraz głośniej i serwuje się go w coraz większej liczbie japońskich (i nie tylko) restauracji. Czym jest ramen? Zasadniczo składa się z czterech elementów: wywaru, tare (bazy, esencji zwanej też kaeshi, główne to shoyu, miso i shio, które podstawowo determinują typ ramenu), makaronu i dodatków. Podobno rodzajów ramenu jest tyle ilu szefów kuchni, gdyż każdy ma swój własny styl i wypracowany latami przepis. Na pewno istnieje wiele regionalnych odmian, które świetnie opisuje ten artykuł. Ślinka cieknie…

Muzeum w Yokohamie jest niezwykłe, bo wykreowano w nim miasteczko rodem z Japonii lat 50-tych, z wąskimi uliczkami, pocztą, kioskiem z papierosami, wróżbiarzem, świątynką… Już sam spacer po nim robi wrażenie, a do tego na środku znajduje się okazały skwer, przy którym zlokalizowanych jest 8 restauracji serwujących ramen.
DSCN5790DSCN5795DSCN5796DSCN5797DSCN5798DSCN5799DSCN5801DSCN5816Przyznaję, nie przygotowałam się merytorycznie do wizyty, więc przyszło mi wybierać na ślepo. Do tego menu w automacie przed wejściem było dostępne tylko po japońsku i nieświadomie zamówiłam misoramen na ostro… Niestety. W ostrych smakach nie gustuję i, mimo że to była jakaś mocno wyjątkowa wersja, dla mnie siłą rzeczy nie było to niebo w gębie. Po fakcie też zorientowałam się, że dostępne są mini porcje, dzięki czemu odwiedzający są w stanie spróbować wielu opcji. Mówi się trudno i podaje się dalej, żeby inni skorzystali :)
DSCN5813A ja chętnie tam jeszcze kiedyś wrócę i spróbuję kolejnych. Muzeum polecam! :)
Znajduje się niedaleko dworca Shin-Yokohama. Zapytajcie o drogę w informacji turystycznej na stacji – dostałam tam ulotkę, dzięki której przysługiwała drobna zniżka i zamiast 300 jenów, za wstęp zapłaciłam 280. ;)

Mrożona matcha z mlekiem kokosowym – idealna na upał!

Chodziło za mną i wyszło! :) Matcha i delikatna kokosowa słodycz uzupełniają się znakomicie! A przygotowanie zajmuje tylko kilka minut. Podaję przepis na około 500 ml boskiego płynu:

Składniki:
– 7 chashaku (około 3 „nasze” łyżeczki) zielonej herbaty matcha (to sporo, ale akurat nie miałam najlepszej jakościowo i żeby było zielono trzeba było sypać i sypać…)
– 50 ml wody (do roztrzepania samej herbaty)
– 150 ml wody kokosowej (bo jest słodka, a nie chciałam dosładzać samemu)
– 200 ml mleka kokosowego (wskazana wersja płynna, a nie wysuszony wiór z puszki)
– lód wg uznaniaDSC_0808right

Czynności w kolejności:
– Odmierzamy matchę za pomocą chashaku (to ta bambusowa łyżeczka), wsypujemy do chawanu (herbaciana czarka).
DSC_0811– wlewamy wodę (może być ciepła, nie musi) i roztrzepujemy energicznie chasenem (pędzel) najlepiej ruchem, przy którym pracuje tylko nasz nagarstek (góra-dół), a nie cała ręka. Trzepiemy do momentu, w którym powstała pianka po wyjęciu pędzla zostanie na jego środkowych włóknach.
DSC_0819– Do shakera wlewamy wodę i mleko kokosowe, przygotowanę matchę, dodajemy lód i energicznie potrząsamy, aby wszystkie składniki dobrze się wymieszały.
– Gotową miksturę przelewamy do szklanki (polecam szklankę wcześniej zmrozić w zamrażalniku) i voila! :)
DSC_0835Nie masz tych wszystkich cha…? Nic nie szkodzi!
W takim przypadku matchę możesz przyrządzić w shakerze (albo nawet dowolnej zakręcanej butelce), ale ważne jest, aby był suchy w środku zanim wsypiesz herbatę i warto ją przesiać przez drobne sitko, żeby zmniejszyć ryzyko powstania grudek. Wlej wodę, zakręć i trząś do momentu równomiernego rozpierzchnięcia się proszku w wodzie i uzyskania w miarę jednorodnego płynu (matcha się nie rozpuszcza, ona się rozpierzcha ;)). Dopiero do przyrządzonej herbaty dodaj resztę składników i ponownie trząś aż składniki się wymieszają.

Enjoy!

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: