Między słowami w New York Bar (Park Hyatt Tokyo)

New York Bar Park Hyatt Tokyo Bill  MurrayWszystko jasne? :) Marzenia się spełnia.

Film „Lost in translation” Sofii Coppoli od premiery oglądam średnio 2 razy w roku, widziałam go ponad 30 razy i wiem, że wciąż będą się zdarzać takie wieczory, kiedy mnie najdzie i znów trzeba będzie. Poza tym mam takie małe postanowienie, że będę go oglądać dopóty, dopóki nie zrozumiem w biegu 100% wszystkich japońskich dialogów i na szczęście wciąż jeszcze mi kilku procent brakuje :) Mam wrażenie, że ludzie dzielą się na takich jak ja i takich, którzy tego filmu nie trawią – who’s with me? :)

Kiedy pojechałam do Tokyo po raz pierwszy, cztery lata temu, odnalazłam hotel Park Hyatt Tokyo, w którym kręcono znaczną część scen, jednak wtedy nie odważyłam się wjechać na 52 piętro do New York Bar, pokręciłam się tylko nieśmiało po okolicy. „Za wysokie progi” – znacie to uczucie? Ja już nie znam. Tym razem się nie wahałam. I nie dlatego, że rozbiłam bank, ale kabelki w głowie mi się zetknęły. Marzysz o czymś? Zrób to. I zrobiłam.
Park Hyatt Tokyo - New York BarNie jest tak zupełnie prosto dostać się do New York Bar, bo oznaczeń żadnych w budynku nie ma i musiałam trzy razy pytać o drogę, przy czym raz na serio się zgubiłam wsiadając nie do tej windy, co trzeba. W końcu się udało i kiedy otworzyły się drzwi już tej właściwej windy na szczycie, moim oczom ukazał się ten widok.
Park Hyatt Tokyo - New York BarPani z obsługi przywitała mnie przy samej windzie i poinformowała, że po godz. 20:00 doliczana jest dodatkowa opłata w wysokości 2200 ¥, po czym zaprowadziła mnie na miejsce. Jako że byłam sama, zaproponowano mi miejsce przy podłużnym stole barowym, dzięki czemu miałam widok na cały bar i zapierającą dech w piersiach panoramę Tokyo w tle. Kto raz był w Japonii wie, jak uprzejma potrafi być tam obsługa, ale tutaj naprawdę czułam się jak gwiazda filmowa, oczywiście mówiono do mnie po angielsku.
Park Hyatt Tokyo - New York BarZamówiłam Martini z wódką, a w zasadzie dwa ;) i przekąskę w postaci boczku w syropie klonowym. Nie muszę pisać jak baaardzo rozpływał się w ustach. Siedziałam, sączyłam i celebrowałam te dwie godziny, na które ciężko sobie zapracowałam i mam nadzieję, że to uczucie znacie :)
Park Hyatt Tokyo - New York BarPark Hyatt Tokyo - New York BarW barze byli przeróżni ludzie, od wytwornie wyglądających starszych japońskich biznesmenów w towarzystwie pięknych, eleganckich kobiet, po zwykłych turystów, którzy przyszli tam z tego samego powodu co ja. Zabawne, ile osób dziennie pojawia się tam z powodu jednego filmu :) Podejrzewam, że dlatego też po 20:00 wprowadzona została dodatkowa opłata, żeby odsiać gapiów i zapewnić komfort gościom, którzy zostawiają tam jednak niemałe pieniądze.
Park Hyatt Tokyo - New York BarSkoro o pieniądzach mowa, muszę powiedzieć, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona cenami. Standardowy drink kosztuje 1800 ¥ (czyli jakieś 55 zł). Nie jest to oczywiście mało. Ale jak sobie pomyślę, że szklanka zwykłego soku z kartonu we wrocławskim hotelu potrafi kosztować 20 zł (nie że pijam, raz się nacięłam…), to 55 zł za drinka w jednym z najlepszych hoteli w Tokyo, na „moim osobistym dachu świata” to cena, którą jestem w stanie zapłacić bez mrugnięcia okiem. Całą kartę napojów można zobaczyć pod tym linkiem i przekąsek tutaj. W lokalu obowiązuje pewien dress code, który mnie osobiście nie dziwi. Sama zabrałam ze sobą z Polski na tę okazję czerwoną sukienkę :)
DSCN5582DSCN5575Park Hyatt Tokyo - New York BarCo mnie zaskoczyło to wielkość tego miejsca. Wyobrażałam je sobie jako dużo większe, a tak naprawdę to kilka stolików i podłużny stół barowy – bardzo kameralnie, z niezwykłym klimatem, który potęguje się wraz z dźwiękami granej na żywo muzyki.
Park Hyatt Tokyo - New York Bar
DSCN5601DSCN5602Park Hyatt Tokyo - Lost in translationDSCN5606Wiem, że jeszcze tam wrócę. I Wam też polecam :) A na deser jeszcze widok na budynek, w którym mieści się hotel z Metropolitan Government Building (ten po lewej) i moje Batmanowe uszy w tle :) Hell yeah!
Tokyo Metropolitan Government Building

Reklamy

10 Responses to Między słowami w New York Bar (Park Hyatt Tokyo)

  1. „Lost in Translation”, podobnie jak Tobie, i mnie się chyba nigdy nie znudzi. Często wracam do ulubionych scen, dialogów, o muzyce nie wspominając… Cudnie, że udało Ci się spełnić to małe marzenie. Może i mnie się kiedyś uda. Jak się odważę. Albo następnym razem together. :D

  2. Ja chyba jednak należę do tej grupy, która nie pała szczególną miłością do „Lost in translation”, ale też hejtingu nie uprawiam ;-)

    Niezależnie od tego – wielkie zazdro! :D Twój post jest bardzo mobilizujący do działania :D !

  3. Rzeczówki says:

    Lubię „Lost in translation”, ale wieeelką fanką nie jestem, przy pierwszej wizycie w Tokio ominęłam ten spot, ale wiem co zrobię następnym razem :) Ciągle było coś, do czego ciągnęło mnie bardziej :) Po prostu trzeba częściej wracać do Tokio:)

  4. Agnieszka says:

    Ciareczki mnie przeszły…. I dla mnie film jest „do końca świata i jeden dzień dłużej”. Ulotne. Nieuchwytne. Niewypowiedziane. Moje. Więc zupełnie rozumiem Twoją wyprawę, ale obawiam się, żę nie uda mi się usiąść przy TYM barze, ani spojrzec na TEN widok. Ale marzę. Tym bardziej dziękuję za pięęęęęękne zdjęcia i podzielenie się przeżyciami:)

    • chochlyn says:

      Agnieszko,
      nie wiem jak Twój komentarz mógł mi umknąć, najmocniej przepraszam za pozostawienie go tak długo bez odpowiedzi :) Dziękuję za piękne słowa. Marzyć trzeba, a marzenia warto zamieniać w plany. Ani się obejrzysz, a będziesz tam siedziała :) Trzymam kciuki za spełnienie, serdeczności! :)

  5. Aga says:

    Film uwielbiam. Właśnie jestem w Tokio i oglądam panoramę miasta z hotelu w Omori – tez pięknie i prawie tak jak na filmie, a właściwie dla mnie to tak właśnie. Jak na filmie. Hyatt jest jeszcze w sferze mojego marzenia i powiedziałam sobie „nie odpuszczę” ….mąż się jakoś na mnie dziwnie patrzy ….! …. Tylko, własnie …. nie mam czerwonej sukienki ;( mało tego, nie mam żadnej innej sukienki i też wiem, ze nie kupię. I co to to oznacza? Ze mnie tam po prostu nie wpuszczą? To chyba nie może się nie udać…
    Aha, ktoś pisal, ze nigdy tu nie przyjedzie…. Marzyć TRZEBA (!), ja tez nigdy nie myślałam, ze tu kiedyś dotrę … A jednak jestem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: