Okonomiyaki (お好み焼き) i bento 43

Wreszcie „usmażyłam, co lubię”, czyli okonomiyaki (お好み焼き). Skorzystałam z przepisu podanego przez Japanfood Polska (tutaj) i z radością stwierdzam, że to zupełnie nietrudne do wykonania w domu danie! Zwlekałam długo, ponieważ nie miałam wszystkich składników, a ostatecznie, jak się przed chwilą zorientowałam, w amoku zapomniałam dodać majonezu… :) ale i tak było pysznie!

Lomogram_2013-11-16_12-35-59-PM

A płatki katsuobushi „tańczyły” jak należy :)

Polecam spróbować w domu, zwłaszcza z sosem do okonomiyaki, który ma charakterystyczny smak. Kupić go można właśnie w sklepie internetowym Japanfood Polska, jak i wiele innych smakołyków. Ja tym razem pokusiłam się także na boskie matcha cukierki :)

Lomogram_2013-11-16_03-28-04-PM

Lomogram_2013-11-16_03-30-42-PM[1]

Z moich prób powstało także kolejne bento, z trochę mniejszym plackiem [za inspirację podziękowania dla JaponiaBliżejBento :)], kaki, jagodami goji i matcha cukierkiem.

Lomogram_2013-11-16_12-39-49-PM

Reklamy

Shirley MacLaine w roli gejszy (My Geisha, 1962)

0056267Polowałam na ten film chyba z rok i nigdzie nie  mogłam go znaleźć (a jeśli już, to z czeskim dubbingiem…), aż w końcu natrafiłam w sieci do obejrzenia online tutaj i wchłonęłam w mig! :)

Film opowiada o małżeńskiej parze filmowej: Lucy (Shirley MacLaine) jest aktorską gwiazdą, Paul (Yves Montand) reżyseruje jej filmy. On ma jednak poczucie, że żyje w cieniu żony i postanawia zrobić film bez jej udziału. Aby jej nie urazić, na warsztat bierze fabułę „Madama Butterfly” i główną rolę naturalnie chce powierzyć rodowitej Japonce. Lucy początkowo jest oburzona, ale ostatecznie chce wesprzeć męża i przyjeżdża to Tokyo dla towarzystwa. Widząc go w otoczeniu gejsz, postanawia dla żartu przebrać się za jedną z nich i zaskoczyć Paula. Ten jednak nie rozpoznaje żony, co prowokuje ją do dalszej maskarady. Kiedy okazuje się, że wytwórnia nie dofinansuje wystarczająco filmu, jeśli Lucy nie będzie w nim gwiazdą, postanawia wziąć udział w przesłuchaniu i dostaje główną rolę. Wciąż ukrywa swoją tożsamość, co jest okazją do wielu zabawnych gagów.

Film ogląda się świetnie. Jest lekki, zabawny, bardzo ładnie sfilmowany i Shirley MacLaine w swojej roli jest naprawdę rewelacyjna. Co prawda spore wątpliwości budzi fakt, jak dobrze od początku jej postać odnalazła się w roli gejszy, ale to komedia pełna umowności i uproszczeń, można to wybaczyć. Śmiać zdarzyło mi się w głos! W pamięci pozostają szczególnie sceny, kiedy Lucy poznaje tajniki życia gejsz, turniej sumo i sekwencja kręcona na Miyajimie – piękna! Poza „atrakcjami” japońskimi, ten film to po prostu ładna opowieść o byciu z drugim człowiekiem, umiejętności kompromisu i istotnej czasem pokorze.

mygeisha1MyGeisha40-800x344Sama MacLaine spędziła w Japonii siedem miesięcy i w ramach przygotowań do roli przez dwa tygodnie mieszkała razem z gejszami, podpatrując i ucząc się m.in. zasad ceremonii herbacianej czy klasycznego tańca. Rola była dla niej bardzo wymagająca – musiała nosić ciemne szkła kontaktowe i naciągano jej skórę, aby nadać oczom skośny kształt. Co sama pisze o tamtym okresie w swoim życiu, możemy przeczytać tutaj.

shirley-maclaine-makeup-artist-frank-westmore-my-geishaShirley MacLaine in My Geisha (1962, Paramount)gai-geisha-shirley

Moja ocena: 9/10
Jednym słowem – polecam!

 

6 zachwytów nad początkami kina japońskiego

kletowskiNa zajęciach z Historii Kina Światowego w Akademii Filmowej Kina Nowe Horyzonty wkroczyliśmy już w epokę dźwięku, a ja nie dowiedziałam się prawie nic o początkach kina w Japonii. Wielka szkoda, ale co zrobić, nadganiam sama. Zależało mi na czymś zwięzłym, więc sięgnęłam po książkę Piotra Kletowskiego „Sfilmować duszę. Mała historia kina japońskiego”.

Nie chcę streszczać książki, ale jest kilka faktów o początkach kina japońskiego, które mnie zachwyciły i te pozwolę sobie tu wymienić.

Po pierwsze fakt, że kinematograf przywędrował do Japonii bardzo szybko, bo już na przełomie 1895 i 1896 roku (szkoda, że w książce nie ma dokładniejszych informacji, ale biorąc pod uwagę, że pierwszy publiczny pokaz filmu zorganizowany przez braci Lumière odbył się 28 grudnia 1895 roku, ta wzmianka i tak robi wrażenie).

Po drugie, pierwsze filmy wyświetlano najczęściej w teatrach (kabuki, rzadziej ) jako przerywniki dla spektakli, co szybko spowodowało, że powstała oryginalna forma sztuki, gdzie łączono teatr i film, który nie był już tylko przerywnikiem spektaklu, ale jego integralną częścią. Powstała z tego forma filmo-spektaklu (rensangeki) realizowana w Japonii do końca lat czterdziestych.

Po trzecie, od początku istnienia kina w Japonii, barwiono ręcznie taśmę filmową (miano się wzorować na drzeworytach).

Po czwarte, Japonia miała benshi, czyli aktora, który komentował to, co działo się na ekranie, podkładał głosy poszczególnym postaciom, można więc powiedzieć, że w Japonii udźwiękawiano film od samych jego początków.

Po piąte, już w 1903 roku powstało w Japonii pierwsze kino (elektryczny teatr denki-kan), w centrum Tōkyō.

Po szóste (i najważniejsze), dzięki temu, że filmy wyświetlano w teatrach i szybko zaczęli występować w nich najwięksi aktorzy teatralni, w Japonii kino praktycznie nigdy nie było „jarmarczną” rozrywką, a od razu stało się medium artystycznym. Na Zachodzie tak naprawdę dopiero po I wojnie światowej kino uznano za sztukę przyszłości, wcześniej stanowiło raczej rozrywkę dla plebsu i wzrastało w otoczeniu lekceważenia czy nawet pogardy. A Japończycy od razu poznali się na rzeczy :)

Wracając jeszcze na chwilę do samej książki – liczy ona niespełna 70 stron, ale jest bardzo dobrze napisana i zwięzłość działa na jej korzyść. Nie podlega dyskusji, że na ten temat można by napisać setki stron, ale w zwięzłości właśnie siła tej książki. Traktowana przeze mnie jako wstęp do tematyki kina japońskiego stanowi wyczerpującą i przemyślaną podstawę. Nie ma dla mnie chyba nic bardziej zniechęcającego do studiowania historii kina, niż czytanie grubej księgi o setkach różnych filmów, bez możliwości ich obejrzenia. Doceniam więc, że Kletowski wybrał te najważniejsze i książkę polecam.

Jeśli chodzi o nieme filmy japońskie wymienione w książce, niestety żadnego z nich nie udało mi się odnaleźć i obejrzeć. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć chociaż „Zbłąkane dusze na drodze” (1921) Minoru Murata – pierwsze arcydzieło kina japońskiego. Jeśli ktoś ma jakieś wskazówki, będę wdzięczna :)

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: