Bento nr 30 – pełne smakołyków

Kolejna 10-tka za mną! :) Dziś bento różnorodne, pełne japońskich i polskich składników, a do tego nowe pudełko :) W części fioletowej mamy kilka kapeluszy z weekendowego grzybobrania, kiszone ogórki, jesienne jabłuszko i japońskie fanty jeszcze z Budapesztu, czyli senbei (ryżowy krakers) i kawałki matcha czekolady kupionej w Marumoto, którą jednak postanowiłam skonsumować :)
W części niebieskiej chasoba z białym sezamem, pietruszką i sosem sojowym, brokuły i jajko-niespodzianka Hello Kitty :) Poniedziałek z przytupem! 

bento_30Zielona czekolada, mimo że przepiękna, okazała się bardzo przypominać w smaku matcha czekoladki mojej roboty, co z jednej strony jest dobrą wiadomością – do it yourself :), z drugiej – boli, że za ten kwadracik zapłaciłam około 30 zł. Ale raz się żyje! :)
czekoladaPokażę jeszcze pudełko w prawie pełnej krasie – nie jest co prawda japońskie, ale już jest moim ulubionym, ponieważ ma trzy pojemne poziomy (dziś wykorzystałam dwa), więc przyda się na pewno w bardzo aktywne dni, do tego jest kolorowe (trzeci poziom jest żółto-pomarańczowy) i po spięciu w jedną całość ma uchwyt do przenoszenia. Kawaii! :)
DSC_0104

Reklamy

Japoński ogród wodny w Budapeszcie – Japánkert

Wzmianek w sieci jest o nim niewiele, a jeśli już to opisy są zdawkowe albo nie ma ich wcale. Nie zważając na to, i tak mieliśmy w planie odwiedzić Wyspę Małgorzaty, więc przy okazji odszukaliśmy ten tajemniczy ogród i to, co zobaczyłam było niestety w dużej mierze rozczarowujące.

Przede wszystkim ogród był w trakcie remontu (oby nie likwidacji) i połowa pozbawiona była wody. Nigdzie nie było żadnej informacji i w pierwszej chwili byłam przekonana, że widzę coś, co kiedyś było ogrodem japońskim. O tym, że rzeczywiście tam był, przekonywało piękne drzewko klonu palmowego.

Kiedy przeszliśmy dalej alejką, okazało się, że jest jeszcze druga połowa, gdzie oczko wodne funkcjonuje, ale nie wzbudziło w nas zachwytu. Całość wyglądała na zaniedbaną. Trzeba wspomnieć, że ogród nie był ogrodzony i nie pobierano opłat za wstęp, jak w przypadku ogrodu wrocławskiego, więc może w takim układzie trudno spodziewać się widoku „od linijki”, ale dla mnie to, co zastałam mimo wszystko było trochę „smutne”.

Ogród znajduje się w północno-zachodniej części Wyspy Małgorzaty. W oczku wodnym są lilie wodne, pływa kilka ryb i kaczek. Do odwiedzenia przy tak zwanej okazji.

DSC_0034-vert

Marumoto, czyli matcha szaleństwo w Budapeszcie

DSC_0263Pierwszy węgiersko-japoński wpis poświęcę magicznemu miejscu w Budapeszcie – herbaciarni Marumoto. Kiedy kiełkował pomysł spędzenia urlopu na Węgrzech, od razu zaczęłam szukać tam japońskich akcentów i dowiedziawszy się o istnieniu Marumoto, wiedziałam, że to tam udam się w pierwszej kolejności. I tak też zrobiłam. W Budapeszcie spędziliśmy trzy dni i codziennie odwiedzaliśmy Marumoto, nie dało się inaczej :)

W menu znajdują się oryginalne herbaty japońskie, matcha w różnych odsłonach, a do tego boskie, nie tylko zielone desery. Matcha parzona jest w tradycyjny sposób z użyciem odpowiednich utensyliów na naszych oczach. Pierwszego dnia skusiłam się na zestaw Hanami, czyli mrożoną matchę i miniserniczek z różową galaretką, w której był zatopiony kwiat sakuryWrażenia nie do opisania, matcha cudownie intensywna, a ciastko o idealnej konsystencji, zapachu i smaku. Krz skusił się na Matcha Float, czyli mrożoną matchę z porcją zielonych lodów – pycha!

DSC_0093-horz

DSC_0107Drugiego dnia mój wybór padł na zestaw Osero: Matcha Latte + Matcha & Houjicha Macaron. Hōjicha (ほうじ茶) to także zielona herbata, tyle, że opiekana w porcelanie nad ogniem, przez co traci swój zielony kolor i brązowieje). Tym razem także się nie zawiodłam. W życiu chyba nie piłam tak intensywnej, pełnej w smaku matcha latte, a i macaronsy pyszniutkie, delektowałam się każdym kęsem. Krz wypił Matcha Milk – dobre, ale trochę zbyt słodkie – i spałaszował zielony serniczek, który mi niestety nie przypadł do gustu, bo miał warstwę maku, którego nie jadam (ale zielona warstwa perfect!).
DSC_0237-vertTrzeciego dnia skusiłam się na przegryzkę w postaci warzywnego onigiri, bardzo smaczne, ale drogie, bo w przeliczeniu na złotówki kosztowało jakieś 10 zł. W Japonii pałaszowałam onigiri codziennie za 1/3 tej kwoty, ale tu nie mogłam się oprzeć. Zdjęcie niestety zrobione komórką, bo nie wzięliśmy zapasowej baterii do aparatu i akurat wtedy odmówił posłuszeństwa.

DSC00343Ogólnie wszystkie smakołyki w Marumoto do najtańszych nie należą, ale w sumie za taką matcha latte z macaronsami z chęcią bym zapłaciła te 15 zł we Wrocławiu…

Na wynos było jeszcze zielono :)DSC00346Oprócz pyszności siłą tego miejsca są minimalistyczny wystrój i klimat. Marumoto jest wypełnione japońskim duchem po brzegi, perfekcyjne. Herbaciarnia jest niewielka, zaledwie kilka stolików, panuje w niej atmosfera niespieszności i relaksu, to jest miejsce celebracji, w którym delektuje się tym, co najlepsze. Na półce do naszej dyspozycji są książki o herbacie i Japonii, po węgiersku, japońsku i angielsku, czasopisma i mangi. To doskonałe miejsce ucieczki przed zgiełkiem wielkiego miasta, a trzeba dodać, że Marumoto mieści się w gwarnym centrum, tuż przy Bazylice św. Stefana.

kolaz_ostNa szczególną uwagę zasługuje też obsługa, niesłychanie uprzejma, pomocna, zaangażowana, odniosłam wrażenie, że nie było tam przypadkowych osób, a to bardzo cenię. Ponadto kiedy chciałam zostawić napiwek, usłyszałam od obsługującego mnie pana, że w Japonii nie przyjmuje się napiwków, wobec czego w Marumoto także tego nie robią. Podziękował i oddał mi pieniądze :) Oczywiście trzymając je dwiema rękami.

Marumoto to nie tylko herbaciarnia – na miejscu można także kupić przybory do ceremonii herbacianej, japońskie herbaty, są też bento boxy (ale mały wybór) i różnego rodzaju japońskie „pierdółki”. Ja skusiłam się na pudełko na herbatę, bo przywiezione z Japonii zostało komuś sprezentowane i nie miałam. Ale już mam :)

DSC_0003Większą ofertą dysponuje osobny sklep Marumoto zlokalizowany w okolicach Wielkiej Synagogi. Są tam przepiękne zestawy ceramiki, ale drogie… że hej. Kiedy tam byłam chyba chwilowo mnie zaćmiło i kupiłam najdroższą w swoim życiu czekoladę, ręcznego wyrobu Marumoto, zieloną oczywiście. Ale jest piękna. Pewnie jej nie zjem i się przeterminuje i tak to się skończy :)

DSC_0015-horz_shopKażdemu matchalubowi z całego serca Marumoto polecam :)
Jak tylko będziecie w Budapeszcie, zajrzyjcie koniecznie!

Funkcjonuje też sklep internetowy Marumoto.eu, ale wybór jest mniejszy niż na miejscu, a i ceny trochę odstraszają, ale może ktoś kiedyś jednak :)

Bento pourlopowe dla mnie (24) i dla Krz (01) :)

Powrót do rzeczywistości po dwóch tygodniach słońca, zwiedzania i beztroski… O mojej węgiersko-japońskiej przygodzie będzie jeszcze wpis, ale aby przetrwać niełaskawe „dziś” potrzeba było solidnego bento. Przejadłam się węgierską kuchnią, więc pudełko wyszło naturalnie japonizujące :)

Jest trójkątne onigiri z furikake sukiyaki i ryżowe gwiazdki (przyszły nowe foremki ;)) z sezamem i furikake wasabi. Żeby nie zabrakło sił jest jeszcze jajo-rybka i fasolka. Na przegryzkę wasabi orzeszki i deserowo świeża figa.

DSC_0036

Żeby i Krz trochę umilić ten niecny poniedziałek, zmajstrowałam także bento dla niego. Nie ma jeszcze ładnego pudełka, ale myślę, że udało mi się to trochę zamaskować :) Składniki podobne, ale dostał ryżowe serduszko i jajo-samochodzik :)
DSC_0054Chochelka is back! :)

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!

%d blogerów lubi to: