Moja przygoda z Aikido…

dojo-2Tak wyszło, że dwa dni temu wylądowałam na pierwszych (i prawdopodobnie ostatnich) zajęciach Aikido (合気道 aikidō) :) Dlaczego się tam w ogóle znalazłam to długa historia, w każdym razie sama bym na ten pomysł chyba nigdy nie wpadła, bo (niestety) nie jestem fanką wysiłku fizycznego, ale skoro ziarenko myśli o Aikido zasiano w mojej głowie i w końcu to też Japonia!, odważnie wkroczyłam do Dojo Wrocław Aikikai przy ul. Hubskiej 20.

Przed zajęciami o Aikido nie wiedziałam NIC, więc poszłam na żywioł… i żywioł mnie pokonał :D Ale po kolei… Na recepcji bardzo miły pan (później okazał się prowadzącym) wprowadził mnie w zasady uczestnictwa w zajęciach, udałam się do szatni i kiedy weszłam na salę, zastałam na niej kilku mężczyzn, ubranych w profesjonalne stroje, m.in. hakama. Ja oczywiście wystąpiłam w dresie i (błąd!) w koszulce bez rękawów.

Okazało się, że jestem tego dnia jedyną kobietą na zajęciach, więc ogarnęło mnie przerażenie, ale panowie przyjęli mnie bardzo ciepło i okazali dużo zrozumienia i cierpliwości :) W czasie wakacji zajęcia odbywają się w grupach mieszanych (zaawansowani ćwiczą z początkującymi), więc było mi trochę trudno się odnaleźć, ale prowadzący poświęca w razie potrzeby każdemu czas z osobna, więc jakoś poszło. Zajęcia polegały w zasadzie na pokazie układów przez prowadzącego z wybraną osobą, a potem na powtarzaniu ich w zmieniających się parach.

Atmosfera była przyjazna. Wystrój salki i wypowiadane raz po raz japońskie słowa (niezrozumiałe dla mnie :/) stwarzały poniekąd podniosły nastrój i napawały chęcią do podejmowania kolejnych starań. Kulą u nogi natomiast była standardowo moja kondycja – już sama rozgrzewka dała mi w kość, a co dopiero późniejsze „fikołki” i „wykręcanie rąk” :D Oczywiście, kiedy robi się to umiejętnie, podobno nic nie boli, ale ja  – świeżak – trochę się poobijałam i dziś, dwa dni po ćwiczeniach, przez zakwasy ledwo się ruszam, a mój chód przypomina klasyczny chód Johna Wayne’a… („One person described the classic John Wayne walk by saying, „He looked like he needed to change his diapers.” – cyt. za: mentalfloss.com), także świetnie! :D

Brakowało mi trochę wprowadzenia o samej idei tej sztuki walki, ale może na zajęciach dla początkujących ten element ma miejsce, a ja wpadłam trochę między … a zakąskę. W każdym razie ważne, czego się dowiedziałam, jest to, że w Aikido nie walczy się po to, by rywalizować. Trening jest celem samym w sobie i liczy się przede wszystkim nasz rozwój, a to jest całkiem zachęcające. Zaskoczył mnie nieco fakt, że po skończonych zajęciach każdy łapie miotłę i zamiata salę, ale przecież dbamy o dobro wspólne… A już autentyczny szok wywołała kartka zawieszona w damskiej szatni :D

dojo9Wierzę (!), że w męskiej była taka sama ;)

Mimo zmęczenia i obolałego do dziś ciała, nie żałuję i polecam :) Myślę, że warto jednak lepiej się do takich zajęć przygotować, poczytać wcześniej na ten temat. Osobiście muszę się z tym jeszcze „przespać”, być może podejmę kolejną próbę jesienią, kiedy do planu zajęć wróci grupa początkująca, ale zainteresowanym polecam :) Pierwsze zajęcia są darmowe, a więcej informacji o Dojo tutaj :)

Advertisements

17 Responses to Moja przygoda z Aikido…

  1. D. says:

    Mam nadzieję, że herbata w Czajowni i dobry film w kinie wynagrodził Ci ten wysiłek :)

  2. Podziwiam za chęci. :) Miałam tak z judo – pierwsza i ostatnia lekcja. Trochę kyudo wciąż mnie kusi, ale czasu brak…

  3. Dobre! :D Aikido trenował mój kolega (chuchro totalne) i nie było na niego mocnych!
    Ja też marzyłam o tym, żeby się zapisać i żeby mi nikt podskoczyć nie mógł :P ale niestety boję się trochę tego obijania no i na pewno się połamię, bo ja to z WF-u cieniutko…

    • chochlyn says:

      ja z WF-u kiedyś nie najgorzej, ale osiadło się na tyłku przed komputerem i teraz zadyszka po samej rozgrzewce… trzeba się zabrać za siebie :S może dojrzeje to w nas i we wrześniu razem wylądujemy w Dojo ;D

  4. srednia says:

    akurat trafiłaś do złego dojo, masz szczęście ze zrezygnowałaś, bo gościu to dobry manipulant działa na zasadzie sekty i później byś kible za darmo myła, a nawet jemu płaciła za zajęcia, a jak sie sprzeciwisz to cie wyrzuci albo będzie na zajęciach olewał, wybierz inne dojo gdzie maja dobrego instruktora nastawionego na grupę początkującą ja na początku tez miałam zakwasy ale nie wielkie i grupa fajna trafiłam.

    • K says:

      Co ty pierdzielisz?! Masz w ogóle jakiekolwiek pojęcie na ten temat?!
      Wspólne dbanie o dojo jest wpisane w tradycję wywodzącą się bezpośrednio z Japonii, gdzie wszyscy ćwiczący działają jak dobrze naoliwiony mechanizm. To nie jest lokal usługowy, do którego przychodzisz, płacisz, dostajesz, wychodzisz. To wspólnota – dobrowolna wspólnota ludzi połączonych wspólną pasją i chęcią samodoskonalenia. Po treningu należy posprzątać, bo chyba przyjemniej na kolejnych zajęciach mieć czystą matę, hę?

      • chochlyn says:

        to nie do mnie chyba, ale ma sens to, co piszesz, choć niekoniecznie musi to być jasne dla początkujących :) nie ma się co oburzać :)

      • K says:

        Oczywiście, że nie. Odpowiedź była do komentarza „średniej” i tak, jest się czym oburzać. Przez takie trolle internetowe oraz inne nawiedzone persony później napędza się negatywna nagonkę na aikido i sztuki walki. Wydaje im się, że do sklepu przyszły, a budo to coś o wiele więcej. Widać nie każdy jest w stanie zrozumieć.
        A do ciebie, autorko – mogę tylko zachęcić, żebyś spróbowała jeszcze raz, bo warto. Pozdrawiam, posiadaczka czarnego pasa. ;)

  5. chochlyn says:

    po jednych zajęciach trudno mi ocenić, ale byłam tam raczej z zamiarem jednorazowej przygody, więc to jak tam faktycznie jest nie ma dla mnie aż takiego znaczenia, ale dziękuję za komentarz :) pozdrawiam

  6. Sektą nie. Jesteśmy. I zapraszamy na zajęcia. A że trzeba posprzątać…. W domu mama w Dojo samemu :) zapraszamy
    Wroclaw Aikikai

  7. voivod says:

    Tej, blogerka – nie poddawaj się, efekty warte wysiłku!
    Aikido nie jest wszystkim, ale wszystko inne bez aikido jest niczym… :)
    PS. Komentarz sredniej to podłe plotki i pomówienia, niestety, zapewne konkurencji!

    • chochlyn says:

      hehe :) obawiam się, że to nie do końca moja bajka, ale tak jak napisałam, przemyślę to jeszcze ;)
      PS. Mam takie podejrzenia i nie biorę na poważnie. Poza tym i tak wyznaję zasadę przekonania się na własnej skórze.

  8. Miły pan... says:

    ” bardzo miły pan (później okazał się prowadzącym)” hehe, to o mnie.
    Wroclaw Aikikai (patrz wyżej) to główny instruktor i właściciel dojo, więc to o manipulancie to pewnie o nim :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!