W kinie w Tokyo

Jako absolutny kinomaniak nie mogłam nie skorzystać z okazji do połączenia dwóch moich pasji. Będąc w Tokyo postanowiłam pójść do kina i zobaczyć jak wygląda chodzenie do kina po japońsku :)

DSC02334Zarówno wybór samego kina, jak i seansu był dziełem przypadku, ale cudnym zbiegiem okoliczności trafiłam idealnie. Dotarłam do kina w dzielnicy Shibuya, znajdującego się w centrum kulturalno-rozrywkowym Bunkamura (文化村, dosł. kulturalne miasteczko). Bunkamura to olbrzymi wielopiętrowy kompleks, w którym, oprócz kina, znajduje się sala koncertowa, cztery teatry, muzeum, sklepy i restauracje. Budynek mieści się około 7 minut drogi od stacji Shibuya (od strony wyjścia Hachiko). Trochę pokluczyłam, ale w końcu trafiłam na właściwe wejście, windę i znalazłam się w kinie Le Cinema na 6 piętrze.

DSC02333Od przeuprzejmej (jak zwykle) obsługi dowiedziałam się, że za chwilę zaczyna się film, którego plakat wisiał przy kasie. Zobaczyłam znane mi twarze zachodnich aktorów i uradowana zdecydowałam się na zakup biletu. Tu przeżyłam lekki szok, ponieważ cena stanowiła połowę kwoty zapłaconej przeze mnie pół godziny wcześniej za trampki marki Converse! Nie mogłam sobie jednak odmówić i podałam Pani odliczoną kwotę. Nie robiłam wcześniej rozeznania, jakie są ceny biletów do kina i jak wyświetlane są filmy w Japonii (czy z napisami, czy z dubbingiem), ale przestało to być dla mnie istotne, poszłam na żywioł – chciałam po prostu pójść do kina w Tokyo! :) Przed rozpoczęciem seansu przespacerowałam się po holu i zobaczyłam materiały reklamujące film, na który się wybierałam. Był to „Nie opuszczaj mnie” na podstawie powieści urodzonego w Japonii Kazuo Ishiguro. Zaskoczyła mnie ręczna wyklejka materiałów o filmie na tablicy, jakoś nie pasowała do nowoczesności dzielnicy Shibuya, ale miała swój urok.

DSC01150

DSC01152

DSC01153Podczas seansu, przy pełnej Sali panowała całkowita cisza, nikt nic nie jadł, ani nie siorbał, ponieważ jest to w złym tonie. Absolutnie zachwyciło mnie jednak zachowanie Japończyków po skończonym filmie. Kiedy na ekranie pojawiły się napisy, nikt nawet nie drgnął. Wszyscy doczekali w skupieniu i ciszy do samego końca i dopiero wtedy zapalono światła, a widzowie niespiesznie zebrali się do wyjścia. Faktem jest, że film był dość wstrząsający, refleksyjny i wzruszający, więc nie było powodu do opuszczania Sali w podskokach, ale wytrwanie do końca napisów to przecież szacunek dla twórców i dla współoglądających. Urzekło mnie to.

DSC01151Ogółem w samym Tokyo jest prawie 60 kin. Wiele z nich jest zlokalizowanych w centrach handlowych, zwykle są wielosalowe i, jak można przeczytać w sieci, zdecydowana większość jest nowoczesna i wygodna.

Teraz już wiem, że filmy obcojęzyczne pokazywane są w oryginale, z japońskimi napisami po prawej stronie ekranu pionowo :) Dubbinguje się głównie filmy dla dzieci. Zdarza się też, że filmy są wyświetlane w obu wersjach w tym samym kinie, warto więc przed zakupem biletu zorientować się w jakiej wersji będzie wyświetlany film:

– dubbingowany (fukikae) może zostać oznaczony znakami:

吹き替えの
ふきかえばん
吹き替え版
吹替え版
吹替版

– z napisami (jimaku) może zostać oznaczony znakami:

字幕
じまく
字幕版
じまくばん

Każde kino ma swoją stronę internetową, na której można sprawdzić repertuar, często jednak są to strony wyłącznie w języku japońskim. Repertuar kin po angielsku dostępny jest na dedykowanej stronie The Japan Times. Co ciekawe premiery filmów zagranicznych mają w Japonii miejsce zwykle kilka tygodni (jeśli nie miesięcy) później niż w Polsce.

DSC05767Bilety do kina w Tokyo rzeczywiście są dość drogie, bo kosztują 1800 ¥, czyli jakieś 3 razy więcej niż płacimy w Polsce. Podobno pierwszego dnia miesiąca wszędzie kosztują 1000 ¥, ale znalazłam tą informację w sieci i była dość stara, więc nie wiem na ile aktualna. Tak czy inaczej było to bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie. Następnym razem też pójdę! :)

Onigiri!

Chodziło za mną już od długiego czasu…, ba, nawet trójkątne foremki czekały w szufladzie na mój zryw. Udało się, zrobiłam moje pierwsze onigiri! :)

Tęskniłam za tym smakiem niemożliwie! Oczywiście nie jest to to samo co w Japonii, ale już sam zapach i chrupkość nori przeniosły mnie tam, gdzie miały przenieść :)

Czym jest onigiri? Można rzec, że podstawową japońską przekąską. To uformowana kulka lub trójkąt z ryżu, nadziewane marynowaną śliwką, krewetką, ikrą itp. Ja zrobiłam wariację z tuńczykiem i z tamagoyaki. Czasami całość zawija się w arkusz wodorostów nori i za taką właśnie opcją przepadam! Warto jednak zawinięcia dokonać tuż przed jedzeniem, wówczas nori nie namoknie i nie zmięknie, a będzie aromatyczne i chrupiące! Stąd nori w moim śniadanku zapakowane w osobny woreczek.

Nie dość, że moje pierwsze onigiri to przy okazji powstało coś na kształt bento :) Nie dysponuję (jeszcze) niestety fachowym pudełkiem i nie wiem co to za twarz na jednym z trójkącików, naprawdę nie wiem :)) ale jak na pierwszy raz i tak całkiem nieźle! :)

DSC05764

Hasedera w Kamakurze – zwiedzamy :)

DSC05755

Będąc w Tokyo, warto wybrać się do oddalonej o niecałą godzinę drogi pociągiem Kamakury. To urokliwe miasteczko na wybrzeżu było stolicą Japonii w latach 1192-1333. Znane jest głównie z posągu Wielkiego Buddy i licznych świątyń. Ja ukochałam szczególnie jedną, przepięknie położoną na zboczu wzgórza wśród bujnej roślinności – Hasederę (長谷寺) formalnie zwaną Kaikōzan Jishōin Hase-dera (海光山慈照院長谷寺). Zapraszam na spacer :)

DSC00951Na dolnym poziomie rozpościera się piękny ogród z oczkami wodnymi, bambusowymi fontannami i kamiennymi latarniami.

DSC00958

DSC00961Aby dostać się do głównych zabudowań świątynnych trzeba wejść na górę po schodach. Po drodze napotkamy setki małych posążków – Jizō, reprezentujących dusze dzieci nienarodzonych, straconych w wyniku poronienia lub aborcji. Rodzice stawiają je tam, aby umożliwić duszom dzieci odrodzenie. Niektóre posążki są ubrane w śliniaczki, czapeczki i sweterki. Szacuje się, że około 50,000 Jizō znalazło już schronienie przy tej świątyni od czasu II wojny światowej. Aktualnie stoi tam około 1000 posążków, które pozostaną tam przez rok, po czym będą spalone lub zakopane, by ustąpić miejsca kolejnym. Jizō kupuje się na terenie świątyni.

DSC00963

DSC00965DSC00971

DSC00969DSC00973

DSC00968Hasedera słynie z pięknego posągu bogini Kannon (bogini miłosierdzia), który znajduje się w głównym budynku Kannon-do na górnym poziomie zespołu świątynego. Kannon ukazana jest tu z jedenastoma dodatkowymi głowami (trzy na przedzie, trzy z lewej i z prawej strony i po jednej na czubku i z tyłu głowy).

Każda z jej twarzy ma inny wyraz, co ma oznaczać, że bogini wysłuchuje wszystkich ludzi. Ponad 9-ciometrowa (9,18 m) pozłacana statua to jedna z największych drewnianych rzeźb w Japonii. Pomieszczenie jest bardzo słabo oświetlone i nie można robić zdjęć – zdjęcie obok zatem z zasobów Internetu.

Według legendy w 721 roku mnich Tokudo Shonin odkrył wielkie drzewo kamforowe w górskim lesie niedaleko Hase w regionie Nara. Drzewo było tak duże, że zdecydował się wyrzeźbić z niego dwa posągi jedenastogłowej bogini Kannon. Posąg z dolnej części drzewa został umieszczony w świątyni Hasedera w Narze, natomiast ten z górnego, większego fragmentu wrzucono do morza modląc się, aby wypłynął tam, gdzie pomoc bogini jest potrzebna. 15 lat później, 18 czerwca 736 roku, morze wyrzuciło statuę na brzeg nieopodal Kamakury. Zdecydowano o budowie świątyni.

Obok budynku Kannon-do znajduje się Amida-do, w którym zobaczymy prawie trzymetrowy złoty posąg Buddy Amida – obiecał on odrodzenie wszystkim, którzy będą intonować jego imię w modlitwie. Figura powstała na zlecenie pierwszego szoguna Japonii Minamoto Yoritomo, w 1194 roku.

Amida-doNa prawo od Amida-do trafimy na masywny dzwon z brązu, postawiony tam w XX wieku. Zgodnie z buddyjską tradycją, uderza się w niego 108 razy o północy co roku 31 grudnia, aby odpędzić 108 cierpień ludzkości. Ten rytuał zwany jest joya no kane.

Nie wiem jak to się stało, że nie zrobiłam zdjęcia tego dzwonu… zdjęcie pożyczone :)

Na górnym poziomie jest też taras z widokiem na zatokę i restauracja. Pogoda niestety niezbyt mi sprzyjała.

DSC00983

DSC01014Za restauracją stoi ciekawy budynek – archiwum Kyozo, w którym na obrotowych regałach zwanych rinzo znajdują się ważne buddyjskie sutry. Mówi się, że obracając rinzo, można zyskać tyle samo co przeczytawszy wszystkie sutry. Próby można podejmować 18 dnia każdego miesiąca i podczas obchodów noworocznych.

DSC00988Cały teren świątynny jest przepiękny, zwłaszcza wiosną, kiedy wszystko kwitnie. Poniżej chyba najpiękniejsze drzewko wiśniowe, jakie widziałam.

DSC00978Stopy Buddy, przyozdobione kwiatami, prawdopodobnie dlatego, że dzień wcześniej obchodzono urodziny Buddy i Święto Kwiatów.

Buddha feetDSC00982

DSC00986

DSC01020Na dole warto zajrzeć jeszcze do jaskini, benten kutsu, w której jest mnóstwo posążków bogini Benzaiten – jedynej kobiety wśród Siedmiu Bogów Szczęścia. Jej świątynie i chramy są zazwyczaj ulokowane w pobliżu morza, rzeczy czy stawu. Jest patronką muzyki, sztuk pięknych i pomyślności.

DSC01022DSC01024Możemy też zapisać swoje życzenie na tabliczce wotywnej ema.

DSC01025Albo sfotografować się z przeuroczym dużym Jizō, do którego jest zwykle kolejka :)

DSC01026

Hasedera jest czwartą z 33 stacji trasy pielgrzymkowej Bandō Sanjūsankasho poświęconej bogini Benzaiten. Początkowo należała do buddyjskiej sekty Tendai, jednak ostatecznie stała się niezależną świątynią sekty Jōdo.

Bardzo polecam wizytę w tej świątyni, jest wyjątkowo urokliwa! Na zachętę dodatkowo krótki filmik pokazujący przejście z Amida-do w stronę tarasu widokowego na górnym poziomie. Na filmie widać też dwójkę Japończyków, którzy tradycyjnie zapalają kadzidełka przed wejściem do świątyni i skierowują dym na siebie, co ma im zapewnić zdrowie.


Na zakończenie jeszcze informacje praktyczne (zdjęcie z folderu świątyni).

DSC05752

Polecam dodatkowo zajrzeć na:

http://www.hasedera.jp/words/english/e1.html

http://www.digital-images.net/Gallery/Scenic/Japan/Temples/Kamakura-1/kamakura-1.html

http://www.tokyotimes.com/2010/kamakura-hasedera-visit/

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!