Japońskie inspiracje Eisensteina

Sadanji_Ichikawa_II_and_Sergei_Eisenstein

Z japońskim aktorem Kabuki Sadanji Ichikawa II, Moskwa 1928 r. (źródło: Wikipedia)

Co sowiecki reżyser robi na blogu o Japonii? :) Okazuje się, że Siergiej Eisenstein w swoich teoriach filmu czerpał inspiracje z japońskiej sztuki. Uczył się języka japońskiego, chciał nawet podjąć studia w tym kierunku, jednak los rzucił go najpierw w stronę teatru, a później kina.

Wydarzeniem, które odnowiło jego zainteresowanie Japonią była wizyta teatru Kabuki w Moskwie latem 1928 roku. Niemal codziennie rozmawiał z aktorami grupy Sadanji i z Shiro Kido, który im towarzyszył. Później Kido miał mówić, jak zaskakująca była wnikliwość Eisensteina, który nie postrzegał Kabuki jako sztuki egzotycznej, ale potrafił wychwycić jej sedno w pierwszym spojrzeniu. Widział w niej jednorodną całość – język, kostiumy, ruch aktorów i muzykę połączone w jedno. Te doznania odcisnęły się później w twórczości Eisensteina.

Reżyser dążył do tego, by kinematografia mogła wznieść się na poziom intelektualnego dyskursu i tworzyć przekaz oparty na abstrakcyjnych pojęciach. Dostrzegał takie możliwości w odpowiednio zrealizowanym montażu. Tu powróciła inspiracja językiem japońskim. Znał około 300 znaków, zafascynowały go na tyle, że postanowił poznać ich genezę. Szczególnie studiował znaki „kaii moji” (więcej o rodzajach kanji tutaj), w których połączenie różnych elementów daje znak o osobnym znaczeniu, np.
„usta” 口 + „pies” 犬= „szczekanie” 吠る
„kobieta” 女 + „dziecko” 子 = „lubić” 好く
W artykule „Poza kadrem” (1929) stwierdził, że działają one jak zestawienie montażowe: dwa obrazki o konkretnym, odmiennym od siebie znaczeniu dają obraz pojęcia ogólnego. Ponadto zauważył, że źródłem montażowego zestawienia może być konflikt – w swoich pierwotnych znaczeniach kadry mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego. Dopiero ich połączenie uruchomi w widzu proces skojarzenia. Uwolni to film od prostego realizmu.*

Eisenstein uważał japoński za wyjątkowo trudny język, nie tylko ze względu na brak podobieństwa do języków europejskich, ale też dlatego, że japoński sposób myślenia jest całkowicie odmienny, co ma odzwierciedlenie w strukturze zdania.

Siergiej Michajłowicz Eisenstein – rosyjski reżyser, scenarzysta, montażysta, operator filmowy, scenograf filmowy i teatralny oraz teoretyk filmu. Twórca takich filmów jak: Strajk, Pancernik Potiomkin, Październik, Iwan Groźny

eisensteinWięcej informacji w artykułach:

The Japanese Literary and Theatrical Tradition in Eisenstein’s Theory of Montage and his Films

Eisenstein: ‘Intellectual Montage’,  Poststructuralism, and Ideology 

* na podstawie: Kino nieme. Historia kina, tom 1, Red.: Tadeusz Lubelski, Iwona Sowińska, Rafał Syska

Twarz innego (他人の顔 Tanin no kao)

faceofanotherposterJestem uzależniona od oglądania filmów, zwłaszcza starych, więc wciąż buszuję po IMDB i wyszukuję co ciekawsze kąski. Z kinem japońskim o dziwo mam pewien problem i niechętnie się za nie zabieram. Może dlatego, że chciałabym wszystko rozumieć, a nie rozumiem :), a czytanie najczęściej angielskich napisów i jednoczesne wschłuchiwanie się w japoński kończy się zwykle lekkim bólem głowy. Kiedy tylko jednak czuję się na siłach, sięgam po wyczekane smaczki japońskiej kinematografii. Tym razem padło na „Twarz innego” w reżyserii Hiroshi Teshigahara na podstawie powieści Abe Kōbō. To jeden z czterech filmów zrobionych wspólnie przez obu panów.

Głównym bohaterem jest pan Okuyama, który dotknięty oszpeceniem twarzy, staje się oschły, wycofany i uważa się za potwora, który budzi obrzydzenie we własnej żonie. Cały czas ukrywa blizny pod bandażami. Jego sytuacja diametralnie się zmienia, gdy nakłada na twarz maskę wykonaną w ramach eksperymentu przez doktora Hira. Maska dopasowuje się naturalnie do twarzy i tylko wprawione oko dostrzeże jej sztuczność. Okuyama dzięki nowemu wyglądowi jest zupełnie odmieniony i wpada na pomysł, że uwiedzie swoją żonę… Fabuła intrygująca.

Film zrobił na mnie dobre wrażenie, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Wysokie noty na portalach filmowych niestety windują oczekiwania. Ciekawa była wizja doktora Hira o masowej produkcji masek, możliwości zmiany twarzy w każdej chwili, stania się kimś innym i anonimowym. Trochę przerażające. Obraz ten daje pole do pewnych refleksji na temat społeczeństwa, jednak na dzień dzisiejszy nie ma w tym nic odkrywczego. Szczerze mówiąc po seansie nie została we mnie chęć do dalszych przemyśleń, czy analiz, film mnie nie poruszył, a to ważny dla mnie aspekt brany pod uwagę przy ocenie. To, co zapadnie mi w pamięć to na pewno zdjęcia – piękne, czarno-białe, wyszukane kadry autorstwa Hiroshi Segawa.

FACE021

vlcsnap-2010-06-18-14h42m26s65

tumblr_mgy7gcSKTD1raezz2o1_500

PDVD_028

Na Youtubie jest cały film, ale niestety bez żadnych napisów.

Odmiany drzewek wiśniowych

Na południu Japonii rozpoczęła się już tegoroczna celebracja hanami, z zazdrością spoglądam na zdjęcia w Internecie… Korzystając z tej inspiracji postanowiłam dowiedzieć się co nie co o gatunkach wiśni, których jak się okazuje, istnieje w Japonii ponad 100! Część z nich to dzikie odmiany rodzimych lasów Japonii, tak jak Yamazakura, ale zdecydowana większość jednak jest uprawiana do celów dekoracyjnych w parkach i ogrodach. Najbardziej popularna dziś i jedna z najładniejszych jest wiśnia Somei Yoshino, którą (jeśli moje niewprawione oko się nie myli) uwieczniłam na fotografii w Kyoto przy rzece Kamo.

DSC01428Jest kilka podstawowych kryteriów, które różnicują odmiany drzewek wiśniowych:

Liczba płatków

Większość dziko rosnących drzew, a także wiele uprawianych odmian, ma kwiaty z pięcioma płatkami. Istnieją jednak gatunki, które mają tych płatków 10, 20 lub więcej. Drzewka, których kwiaty mają więcej niż 5 płatków nazywa się Yaezakura.

ilosciplatkowKolory kwiatów

Większość odmian ma jasnoróżowe lub białe kwiaty, ale są też takie z ciemnoróżowymi, żółtymi lub nawet zielonymi kwiatami. Ponadto u niektórych odmian kolor kwiatów może się zmieniać wraz z różnymi stadiami kwitnienia. Np. pączki mogą otworzyć się jako białe kwiaty, a potem w ciągu kilku dni się zaróżowić.

kolorkwiatow

Czas kwitnienia

Większość gatunków drzew wiśniowych kwitnie wiosną. Yaezakura zwykle zakwitają na końcu, dwa do czterech tygodni później od kwitnienia pięciopłatkowych odmian. Zdarzają się też drzewa-wyjątki, które kwitną jesienią lub zimą.

Czas kwitnienia jest względnie krótki. Pełen rozkwit (mankai) jest osiągany zwykle około tygodnia po otwarciu się pierwszych kwiatów (kaika). Tydzień później kwiaty zaczynają opadać. Jeśli wieje silny wiatr lub pada deszcz, okres kwitnienia zwykle się skraca.

Formy drzew

Drzewa wiśniowe przybierają różne kształty i formy: trójkątne, kolumnowe, w kształcie litery V, o płaskim wierzchołku. Istnieją także wiśnie „płaczące”, zwane Shidarezakura. Jak się okazuje nieświadomie sfotografowałam słynną Shidarezakurę w parku Maruyama w Kyoto :)

shidarezakura maruyama kyoto

Prognozy kwitnienia wiśni

Każdego roku, serwisy pogodowe w mediach, dokładnie śledzą tzw. „wiśniowy front”, który powoli przesuwa się z południa Japonii na północ. Oczywiście nie każde drzewo zakwita tego samego dnia, dlatego do określenia kaika wybiera się reprezentatywne drzewo w danym mieście, np. w Tokyo takie drzewo znajduje się w Yasukuni Shrine.

* na podstawie http://www.japan-guide.com/e/e2011_species.html
   (zdjęcia gatunków wiśni http://www.nekotabi.es/)

Sumi-e w Goworowie

W ostatni weekend odbyły się długo wyczekiwane przeze mnie warsztaty malarstwa japońskiego sumi-e w pensjonacie Terra Sudeta w Goworowie. Po (zbyt) długiej przerwie znów chwyciłam pędzel w dłoń i na kilka godzin zatopiłam się w czarno-białej harmonii.

DSC_0505

Sumi-e to czarno-białe przedstawienie świata. Zaledwie kilka pociągnięć pędzlem, które wyrażą ducha filozofii zen. W przeciwieństwie do zachodniego malarstwa, które dążyło do realistycznego przedstawiania świata, w sumi-e ważniejsze jest, by coś ledwie zasugerować, a resztę pozostawić indywidualnym dopowiedzeniom. Obrazy sumi-e malowane są czarnym tuszem (sumi) na papierze ryżowym (washi) specjalnym pędzlem (fude).

Sekret tkwi w prostocie i spontaniczności wyrazu, jednak malowanie poprzedzają chwile skupienia i planowania kompozycji, co jest równie ważne (jeśli nie ważniejsze) co samo pociągnięcie pędzlem. O sumi-e mówi się, że jest „sztuką cierpliwości”. To idealna chwila wyciszenia, trening koncentracji i okazja do poznawania własnych granic. Co ważne, nie trzeba mieć talentu, tylko chęć dążenia do doskonałości. Już po kilku godzinach widać efekty własnego rozwoju, co jest bardzo przyjemne i inspirujące do dalszych ćwiczeń.

Warsztaty zaczęliśmy od podstaw, czyli od motywu liścia bambusowego i łodygi. Potem obejrzeliśmy prezentację zdjęć prawdziwych śliw i tych namalowanych techniką sumi-e, po czym próbowaliśmy swoich sił w tym zakresie…

DSC_0512DSC_0522

Konary wychodzą mi jeszcze jako tako, natomiast kwiatki śliwy to jakiś malarski koszmar, dlatego na razie wstrzymam się z publikowaniem :) Póki co cieszę się z moich bambuskowych prób.

DSC_0490

Pierwszego dnia po pięciu godzinach malowania czekał na nas zasłużony, przepięknie podany japoński podwieczorek składający się z fasolek azuki, kremu z czarnego sezamu i naleśników z matchą.

DSC_0528

DSC_0524

Na kolację składały się futomaki, zupa miso, słatka z wodorostów wakame z ogórkiem, sałata z sosem z matchy, jabłka z konfiturą z alg i kurczak teriyaki. Dla mnie rewelacją wieczoru było eksperymentalne słodkie sushi z cynamonowym jabłkiem, czy brzoskwiniami w czekoladzie. Pycha!

DSC_0544DSC_0558[Więcej zdjęć zamieszczę niebawem na facebooku.]

Pensjonat Terra Sudeta jest prowadzony przez Małgorzatę Olejniczak – kobietę niezwykłą, o wielu pasjach. W swoim pensjonacie w Goworowie przybliża gościom kulturę japońską, organizując różnego rodzaju warsztaty, degustacje kuchni, prezentując bogatą kolekcję kimon, czy zbiór przedmiotów przywiezionych z Japonii. Kto raz przyjedzie do Goworowa, na pewno tam wróci! :)

Kolejne japonizujące wydarzenie, tym razem poświęcone japońskim herbatom, będzie miało miejsce w kwietniu. Następne warsztaty sumi-e połączone z innymi atrakcjami weekendu japońskiego planowane są na wrzesień (szczegóły tutaj).

Polecam także stronę artystyczną Małgorzaty Olejniczak, na której można znaleźć wiele pięknych dzieł sumi-e i zdjęć jej autorstwa.

Ema, czyli prośby na kawałku drewna

DSC00542

ema przy świątyni Meiji Jingu, Tokyo

Oprócz omikuji w japońskich świątyniach spotkamy też ema (絵馬). To drewniane tabliczki, na których można zapisać życzenie lub wyrazić swoją wdzięczność i zawiesić je w przeznaczonym do tego miejscu. Zwykle wiesza się je pod świętymi drzewami na terenie świątynnym. Ema są dzięki temu bliżej bóstw, więc te mogą je przeczytać i spełnić nasze prośby, marzenia.

Słowo ema ma związek z japońskim słowem oznaczającym „konia” – uma. W języku japońskim nazwę ema zapisuje się dwoma znakami chińskimi o znaczeniu „obraz” i „koń” (絵馬). Wieki temu to konie były składane w ofierze (tzw.shinme – „koń bogów”), dlatego teraz często na tabliczkach widnieje wizerunek tego zwierzęcia. Projekt tabliczek zwykle jest unikalny dla danego chramu i ma związek z historią, często także z intencją, z jaką chcemy złożyć ema. Japończycy proszą najczęściej o dobre zdrowie, sukces w biznesie, zdanie egzaminu, czy miłość. W ogóle ciekawe jest, że do świątyni przychodzi się głównie po to, aby o coś prosić, a nie po to, by się modlić.

DSC00976

Ema w świątyni Hasedera, Kamakura [wybór intencji był ograniczony, ale łatwy – wybrałam konia :)]

Ema są popularne wśród osób w każdym wieku, każdy może swoją tabliczkę udekorować w unikalny sposób. Łatwo więc o tabliczki z wizerunkami popularnych postaci japońskich komiksów. To ciekawy przykład połączenia kultury młodzieżowej i tradycji.

Mnie szczególnie urzekły ema w świątyni Fushimi Inari w Kyoto, która jest najważniejszą z kilku tysięcy kapliczek poświęconych Inari (shintoistyczne bóstwo ryżu). Ema mają tu kształ lisich główek. Lisy są uważane za posłańców Inari, w wyniku czego też wiele posągów lisów znajduje się na całym terenie sanktuarium. Nie mogłam się oprzeć i nie zostawiłam tam swojego liska, zabrałam go ze sobą do Polski :)

DSC01748

Fushimi Inari, Kyoto

DSC01752

liski, zdobione wg inwencji twórców :)

Zawiesiłam natomiast tabliczkę w świątyni Hasedera w Kamakurze, bo baaardzo chciałabym tam wrócić :)

mój konik w centralnym miejscu, świątynia Hasedera, Kamakura

Ema kosztują zwykle 500-700 yenów, niedużo, ale też nie aż tak mało, żeby kupować je w każdej świątyni. Warto jednak chociaż raz zasmakować w tej pięknej tradycji.

PS. Dużo zdjęć różnokolorowych ema tutaj :)

Aotearoa - land of the long white cloud

My new life in New Zealand

Japonia - Michiru Blog

Japonia pełną chochlą!

W krainie tajfunów

Blog o Azji Wschodniej... i nie tylko

stegierski.com

Japonia pełną chochlą!

PIOTR BERNARDYN

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

COOKING WITH JAPANESE GREEN TEA

Japonia pełną chochlą!

ポーランド観光

ポーランド観光, お菓子、料理のブログ

Japonia na co dzień

Japonia pełną chochlą!

Bento Boxy

Japonia pełną chochlą!

W poszukiwaniu Komachi

A great WordPress.com site

kocham bento

Japonia pełną chochlą!

Japonia pełną chochlą!

Japońskie inspiracje

Japonia pełną chochlą!

Bento po polsku

Japonia pełną chochlą!

Upajam się Japonią

Japonia pełną chochlą!

Just Sushi

Japonia pełną chochlą!

Japan Blog - Tokyo Osaka Nagoya Kyoto

Japonia pełną chochlą!

Z uśmiechem przez Japonię

Japonia pełną chochlą!